Ok. 8 rano przy stacji transformatorowej w Turnow-Preilack w Brandenburgii, znaleziono ładunki wybuchowe. Miejsce oddalone jest o około 20 km od granicy z Polską.
Jak przekazał szef MSW landu, Jan Redmann, celem sprawców była destabilizacja sieci elektroenergetycznej i dostaw energii, co - zaznaczył - się nie udało. Według niego Brandenburgia "wyszła z tego obronną ręką", biorąc pod uwagę liczbę znalezionych urządzeń oraz fakt, że nie doszło do przerwy w dostawach prądu.
Redmann potwierdził wcześniejsze doniesienia mediów, że do aktu sabotażu doszło w bezpośrednim sąsiedztwie stacji transformatorowej elektrowni Jaenschwalde. Na razie nie ma informacji na temat motywu sprawców.
Nadal trwają poszukiwania kolejnych ładunków wybuchowych.
Awaria jednego bloku
Policja nie podaje na razie dalszych szczegółów. Śledztwo w tej sprawie przejął Urząd Kryminalny Brandenburgii (LKA).
Operator elektrowni, koncern Leag, przekazał, że w wyniku ataku na stację transformatorową awarii uległ blok B o mocy 500 megawatów, który samoczynnie się wyłączył. Operator sieci przesyłowej poinformował natomiast o krótkotrwałej przerwie w zasilaniu, zapewnił jednak, że wszystkie linie już pracują.
Największa elektrownia w Brandenburgii
Jaenschwalde, położona nieopodal Chociebuża, jest największą elektrownią węglową Brandenburgii i uchodziła za centrum dawnego okręgu energetycznego NRD. Elektrownia ma zostać wyłączona w 2028 roku.