Po groźbach o rozmieszczeniu rakiet Iskander w Kaliningradzie z Moskwy nadeszła kolejna. Tym razem Kreml straszy, że w odpowiedzi na amerykańską tarczę antyrakietową umieści na Białorusi rakiety Topol.
- Jeżeli Stany Zjednoczone będą nadal przybliżać do granic Rosji elementy ich sił strategicznych, na przykład tarczy antyrakietowej (...)to my będziemy mogli rozmieścić na Białorusi ruchome systemy strategicznych rakiet Topol - poinformowała agencja Interfax powołując się na źródła wojskowe.
Deklaracja ta pojawiła się nazajutrz po wizycie w Moskwie białoruskiego prezydenta Alaksandra Łukaszenki. Oficjalnego komunikatu w tej sprawie nie wystosowała ani strona białoruska ani rosyjska.
Jak nie Iskander, to Topol
Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew zagroził już poprzednio rozmieszczeniem rakiet taktycznych Iskander w enklawie kaliningradzkiej, jeśli Waszyngton rozpocznie budowę tarczy antyrakietowej. Również wtedy pojawiły się głosy, że Iskandery pojawią się na Białorusi.
Deklarację chęci przyjęcia do siebie rosyjskich rakiet złożył Łukaszenka. Również i wtedy Moskwa nie potwierdziła zamiarów zainstalowania rakiet pod bokiem Mińska.
Pociski przeciw tarczy
Moskwa zapewnia, że międzykontynentalne pociski balistyczne Topol-M (oznaczenie zachodnie SS-27) produkowane od 1983 roku, mogą obrócić w niwecz elementy tarczy antyrakietowej.
Podobne właściwości ma mieć Iskander. Różnica między oboma typami rakiet polega jednak na tym, że o ile Topole od lat używane są przez rosyjską armię, systemy typu Iskander są dopiero wprowadzane na uzbrojenie wojsk.
Z drugiej strony Topole to rakiety strategiczne o dużym zasięgu, które z technicznych względów nie będą w stanie razić celów na terytorium Polski.
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Archiwum TVN