Kolejny europejski kraj wysłał żołnierzy na Grenlandię. Tusk wykluczył udział Polski

Grenlandia
Reporter TVN24 Sebastian Napieraj: Grenlandczycy są przerażeni
Źródło: TVN24
Francja wysłała 15 swoich żołnierzy na Grenlandię w ramach misji przygotowawczej - przekazał prezydent Emmanuel Macron. Wcześniej zwiększenie obecności wojsk na swoim terytorium zależnym zapowiedziała Dania, a także szereg innych państw. Polska nie planuje takiego kroku - zapowiedział premier Donald Tusk.

Prezydent Francji Emanuel Macron poinformował w czwartek, że na prośbę Danii zadecydował o udziale francuskich sił we wspólnych ćwiczeniach organizowanych na Grenlandii przez Kopenhagę. Później przekazał, że pierwsza grupa żołnierzy jest już na wyspie. Dodał, że zespół ten zostanie wzmocniony w najbliższych dniach środkami lądowymi, powietrznymi i morskimi.

Macron podkreślił, że kraje europejskie ponoszą szczególną odpowiedzialność za Grenlandię, terytorium autonomiczne Danii, i podkreślił, że chodzi również o terytorium należące do jednego z sojuszników w NATO.

Tusk: to byłby koniec świata, jaki znamy

Udział polskich żołnierzy w takiej misji wykluczył za to premier Donald Tusk. - Nie, nie planujemy wysyłania polskich żołnierzy na Grenlandię - powiedział podczas konferencji prasowej.

Tusk podkreślił, że w jego ocenie wewnętrzny konflikt w NATO byłby tragiczny w skutkach. Jak powiedział, interwencja amerykańska na Grenlandii "to byłaby katastrofa".

- Próba zaboru terytorium państwa, które jest członkiem NATO, przez drugie państwo, które jest członkiem NATO i to są w dodatku Stany Zjednoczone, to byłby koniec świata takiego świata, jaki znamy i który nam przez dziesięciolecia i gwarantował bezpieczeństwo - ocenił premier.

Dania zwiększa obecność na Grenlandii

Wojska Danii oraz państw NATO zwiększają obecność na Grenlandii - poinformowało w środę we wspólnym oświadczeniu duńskie ministerstwo obrony oraz grenlandzkie ministerstwo spraw zagranicznych. Ma ona obejmować "samoloty, okręty i żołnierzy, w tym z państw sojuszniczych NATO", które będą brały udział we wspólnych ćwiczeniach - czytamy w oświadczeniu.

Jak dodano, działania te obejmują ochronę infrastruktury krytycznej, realizację zadań morskich, a także pomoc władzom Grenlandii, która nie posiada własnego wojska.

Wcześniej w środę duński nadawca publiczny DR podał, że rząd Danii wysłał na Grenlandię tzw. wysunięte dowództwo, które ma przygotować wzmocnienie obrony wyspy własnymi oraz międzynarodowymi wojskami. Telewizja opublikowała zdjęcia samolotu patrolowego Challenger duńskich sił powietrznych na lotnisku w grenlandzkiej stolicy Nuuk.

Obecnie duński garnizon na Grenlandii liczy 250-300 żołnierzy i podlega Dowództwu Arktycznemu w Nuuk. Jednostka ma do dyspozycji m.in. jedyną tego rodzaju jednostkę specjalną na świecie - Patrol Syriusz (Sirius), czyli sześć psich zaprzęgów, pozwalających żołnierzom w trudnych warunkach przemierzać duże odległości.

Rzekomy brak wystarczającego zaangażowania Danii w zapewnienie bezpieczeństwa Grenlandii jest jednym z argumentów podnoszonych przez administrację prezydenta Donalda Trumpa przy artykułowaniu tez o konieczności przejęcia wyspy przez Stany Zjednoczone. Duńskie inwestycje w psie zaprzęgi były przedmiotem żartów Donalda Trumpa.

Obecnie duński garnizon na Grenlandii liczy 250-300 żołnierzy
Obecnie duński garnizon na Grenlandii liczy 250-300 żołnierzy
Źródło: muratart/Shutterstock

Sojusznicy dołączają do działań

W misji NATO na Grenlandii udział wezmą również wojska Szwecji, Norwegii, a także Niemiec. Premier Szwecji Ulf Kristersson potwierdził, że wojska tego kraju wezmą udział w zwiększonej obecności NATO na wyspie.

"Kilku oficerów szwedzkich sił zbrojnych przybywa dziś na Grenlandię, są częścią grupy z kilku krajów sojuszniczych" - napisał w środę premier Szwecji Ulf Kristersson na X. Dodał, że grupa ta "wspólnie przygotowuje kolejne działania w ramach duńskich ćwiczeń Operation Arctic Endurance".

Norweski minister obrony również ogłosił udział norweskich wojsk w operacji. "Norwegia zdecydowała o wysłaniu dwóch członków norweskich sił zbrojnych w celu nakreślenia dalszej współpracy między sojusznikami (NATO)" - poinformował Tore O. Sandvik w oświadczeniu przesłanym agencji Reutera. Dodał, że w NATO toczy się dialog na temat sposobów wzmocnienia bezpieczeństwa w Arktyce, w tym w Grenlandii i jej okolicach. "Nie sformułowano jeszcze żadnych wniosków" - przekazał.

W czwartek na Grenlandię ma dotrzeć również 13 żołnierzy niemieckich ma udać się na Grenlandię w ramach misji rozpoznawczej - poinformował w środę niemiecki rząd i ministerstwo obrony. Misja, która odbywa się na prośbę Danii, ma potrwać od czwartku do soboty, a jej celem jest zbadanie możliwości zaangażowania wojskowego w celu wzmocnienia bezpieczeństwa regionu - podano w oświadczeniu.

Trójstronne rozmowy w Waszyngtonie

W środę w Waszyngtonie odbyło się spotkanie duńsko-grenlandzkiej delegacji z amerykańskimi władzami na temat przyszłości Grenlandii. Zostało ono zainicjowane przez duński rząd w związku z powtarzanymi w ostatnich tygodniach roszczeniami prezydenta USA Donalda Trumpa wobec Grenlandii. Delegacji duńsko-grenlandzkiej przewodzili ministrowie spraw zagranicznych tych krajów - Lars Lokke Rasmussen i Vivian Motzfeld.

Szef duńskiej dyplomacji poinformował po zakończeniu trwającego prawie dwie godziny spotkania, że nie udało się zmienić amerykańskiego stanowiska w sprawie wyspy. - Nie odnieśliśmy takiego sukcesu, że nasz amerykański kolega powiedział: "Przepraszam, to było całkowite nieporozumienie, zrezygnowaliśmy z naszych ambicji". Wyraźnie istnieje różnica zdań - powiedział.

- Zgodziliśmy się jednak, że warto spróbować usiąść na wysokim szczeblu i zbadać, czy istnieją możliwości uwzględnienia obaw prezydenta, jednocześnie szanując czerwone linie Królestwa Danii. Czy to będzie możliwe, tego nie wiem - przekazał. Dodał, że powołane zostaną w tym celu grupy robocze.

Z kolei prezydent USA Donald Trump powiedział po spotkaniu, że "coś się wypracuje" w sprawie Grenlandii. - Grenlandia jest bardzo ważna dla bezpieczeństwa narodowego, w tym dla Danii - powiedział prezydent USA. - Problem polega na tym, że Dania nie może nic zrobić, jeśli Rosja lub Chiny zechcą zająć Grenlandię, ale my możemy zrobić wszystko. Przekonaliście się o tym w zeszłym tygodniu w sprawie Wenezueli - dodał.

Trump od początku swojej drugiej kadencji w styczniu 2025 roku wielokrotnie mówił o konieczności przejęcia Grenlandii, największej wyspy świata, przez Stany Zjednoczone. Uważa on, że wyspa - autonomiczne terytorium zależne Danii - jest kluczowa dla bezpieczeństwa USA. Wrócił do tej retoryki po tym, gdy 3 stycznia wojska amerykańskie zaatakowały Wenezuelę i uprowadziły jej autorytarnego przywódcę Nicolasa Maduro.

OGLĄDAJ: Trump weźmie Grenlandię? "Chce wejść na karty historii, nie chodzi o bezpieczeństwo"
pc

Trump weźmie Grenlandię? "Chce wejść na karty historii, nie chodzi o bezpieczeństwo"

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: