W piątek w "Faktach po Faktach" w TVN24 doktor Andrzej Byrt, były ambasador Polski w Niemczech i Francji, był pytany, czy jego zdaniem dojdzie do przejęcia Grenlandii przez USA. - Mam nadzieję, że to nie nastąpi i w kontaktach, które zaczęły się mnożyć pomiędzy Europejczykami a Stanami Zjednoczonymi, trafi wreszcie do głowy prezydenta hegemona (...) przesłanie, które jest ewidentne: to oznacza zniszczenie tego wszystkiego, co Stany Zjednoczone jako państwo, choć pod różnymi prezydentami, przez parę wieków kształtowało - ocenił.
W ostatnim czasie o przejęciu zależnej od Danii wyspy wielokrotnie mówił amerykański prezydent Donald Trump, który sugerował, że jest to kluczowe dla bezpieczeństwa kraju. W związku z zapowiedziami Trumpa kilka państw europejskich - między innymi Szwecja, Norwegia, Niemcy, Holandia, Francja i Finlandia - poinformowało o wysłaniu na Grenlandię swoich żołnierzy.
Byrt mówił też o zapowiedzianej przez Trumpa możliwości nałożenia ceł na kraje, które sprzeciwią się przejęciu kontroli nad Grenlandią przez USA. Jak ocenił, stanowi to "złamanie prawa międzynarodowego, które akurat w tym zapisie powstało z inicjatywy Stanów Zjednoczonych zaraz po rozpadzie Związku Radzieckiego".
Trump "postanowił znowu zagrać na Zełenskim"
Gość TVN24 komentował też słowa Trumpa, który w czasie rozmowy w Gabinecie Owalnym Białego Domu przekonywał, że przywódca Rosji Władimir Putin jest gotów do zawarcia porozumienia w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie. Według niego jednak na przeszkodzie ma stać ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski.
Zdaniem Byrta wydaje się, że Trump "postanowił znowu zagrać na Zełenskim". - To jest cecha osobista, którą kształcą doświadczenia życiowe albo rodzinne - zakładam, że nie rodzinne - człowieka, który lubi kopać leżących - stwierdził.
Mówiąc o wojnie w Ukrainie, były ambasador powiedział, że "jesteśmy świadkami wielkiej tragedii". - To, co my w tej chwili obserwujemy, za 10 lat będzie traktowane jako te wielkie dramaty, przed którymi stają ludzie niebędący ich sprawcami. Dlatego my wszyscy w Europie musimy pomóc Ukrainie. To chodzi nie tylko o nią, ale też chodzi o nas - oświadczył Byrt.
Sytuacja w Iranie "zbliża się do punktu przesilenia"
Były ambasador był też pytany o ostatnie wydarzenia w Iranie. Od grudnia ubiegłego roku trwa tam fala protestów po gwałtownym spadku wartości irańskiej waluty. Demonstracje - początkowo związane z sytuacją gospodarczą i inflacją - rozlały się na wszystkie prowincje, nabierając antyrządowego charakteru. Władze zareagowały brutalnymi represjami. Zginęły tysiące ludzi, a w ocenie organizacji pozarządowych aresztowano nawet 20 tysięcy osób.
CZYTAJ WIĘCEJ: "Kalejdoskop dla dzieci" i "walka o stołki". Czym właściwie jest reżim w Iranie i czy upadnie?
Według byłego ambasadora sytuacja w kraju "zbliża się do punktu przesilenia". - Chciałoby się wierzyć, że prezydent Trump i w tej chwili na swój sposób, być może zmuszony złamać prawo, ale jednak podejmie interwencję, ponieważ jesteśmy świadkami kolejnego gigantycznego dramatu, dla którego wewnątrz nie ma rozwiązania - mówił.
Autorka/Autor: Kamila Grenczyn /akw
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/SHAWN THEW / POOL