"Niemcy potrzebują własnej broni jądrowej. I mówimy przede wszystkim o (mobilnej) taktycznej broni jądrowej! Broni, która może (i będzie) stawić czoło największemu zagrożeniu ze strony Rosji" – napisał na początku stycznia w mediach społecznościowych niemiecki generał Frank Pieper. "Więc wstawajmy i bierzmy się do roboty. Na koniec to, co zawsze było prawdziwe, wciąż ma zastosowanie: gdy sprawy stają się poważne, możesz liczyć tylko na siebie" - dodał, zaznaczając, że to jego prywatne opinie.
Frank Pieper to generał kierujący wydziałem strategii na najważniejszej uczelni wojskowej Bundeswehry w Hamburgu. A jego głos szybko został podchwycony przez niemieckie media, które otwarcie zaczęły stawiać pytanie: czy dla zapewnienia sobie bezpieczeństwa Niemcy będą potrzebować broni atomowej?
Czy Niemcy potrzebują bomby?
Pytanie to pojawiło się w związku ze wstrząsem, jaki wywołał na całym świecie powrót Donalda Trumpa do Białego Domu. Wstrząs ten odczuli zwłaszcza tradycyjni partnerzy i sojusznicy USA, którzy najpierw, tak samo jak reszta świata, zostali objęci "karnymi" cłami, a następnie dano im do zrozumienia, że nie są dla Amerykanów równorzędnymi partnerami.