W Iranie od 28 grudnia trwa fala protestów antyrządowych, które są brutalnie tłumione przez siły bezpieczeństwa. Nieznany jest też bilans ofiar, ale - jak zwracał uwagę autor "Podcastu o zagranicy" Maciej Tomaszewski - niektóre szacunki mówią o śmierci setek, a nawet tysięcy osób.
Co sprawiło, że pod koniec grudnia na ulice masowo wyszli Irańczycy? Marcin Andrzej Piotrowski, analityk do spraw wojskowych i Iranu z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, zauważył, że "przede wszystkim doszło do załamania lokalnej waluty - riala". Kolejną kwestią - jak wyjaśniał - była hiperinflacja wynosząca w kraju 52 procent.
Zobacz odcinek specjalny "Podcastu o zagranicy" w TVN24+ >>
Ekspert wskazał jednak, że na sytuację w Iranie wpłynęło również "nakładanie się wielu nierozwiązanych problemów politycznych, społecznych, ekonomicznych", chociaż to właśnie czynnik gospodarczy był zapalnikiem. - To jest efekt tego, że ten system jest niereformowalny. Czy to, jeśli spojrzymy na jego podstawy polityczne, ideologiczne, czy patrząc właśnie na pozycję kobiet - wymieniał.
Masowe protesty w Iranie
Gość "Podcastu o zagranicy" zaznaczył, że obecne protesty są odmienne od tych pojawiających się wcześniej, między innymi ze względu na ich skalę. - W związku z tym po tygodniu rozlewania się tego już poza Teheran, na inne prowincje i główne miasta, wygląda na to, że reżim zdecydował się na bardzo brutalne zdławienie tych protestów - mówił Piotrowski.
Dodał też, że obrazy w Teheranie są na tyle dramatyczne, iż "spowodowały, że nawet część rządów europejskich przyjęła dosyć twardą postawę".
Zdaniem Piotrowskiego istotna jest nadchodząca 47. rocznica irańskiej rewolucji islamskiej przypadająca na 11 lutego. Jak wyjaśniał, w czasie takich obchodów zawsze organizowane są różne proreżimowe demonstracje i wiece.
- Plan gry po stronie reżimu prawdopodobnie jest taki, żeby spacyfikować przynajmniej Teheran i aby można było chociaż jakąś grupkę tych weteranów, emerytów, którzy jeszcze mają motywację, żeby stanąć za tym reżimem, pokazać w telewizji - uznał ekspert.
Jak wygląda władza w Iranie?
Mówił też o tym, jak od środka wygląda reżim walczący o przetrwanie. Kraj jest teokracją i oficjalna nazwa Iranu podkreśla, że to Islamska Republika, i obok prezydenta czy rady ministrów funkcjonują tam tzw. komisarze duchowego przywódcy. - Właściwie na każdym szczeblu administracji państwowej, aż do dołu, jest komisarz (...), który pilnuje oraz jest oczami i uszami duchowego przywódcy - mówił.
- Problem też polega na tym, że w tej instytucji jest jasne, że jakie by nie były wybory - prezydenta czy do parlamentu - to są to cały czas, jak w takim kalejdoskopie dla dzieci, te same elementy, te same frakcje. Ci ludzie nie mają już może specjalnie nowych pomysłów ideologicznych czy programu, natomiast oczywiście to jest walka o stołki wewnątrz systemu. Myślę, że dla większości Irańczyków jest to jasne - ocenił ekspert.
Co dalej?
Czy reżim w Iranie upadnie? Piotrowski zaznaczył, iż podchodzi do tego ostrożnie i "wydaje mu się, że rozstrzygnie to sytuacja w Teheranie". - Po 11 lutego będę mógł powiedzieć, że na przykład ten system nie przetrwa do swojej 50. rocznicy - dodał.
Autorka/Autor: kgr/adso
Źródło: TVN24+
Źródło zdjęcia głównego: Zuma / Forum