Policjanci zlikwidowali szwalnię, gdzie powstawały podróbki

Policja zlikwidowała nielegalną szwalnię
Policja zlikwidowała szwalnię
Stołeczni policjanci zlikwidowali szwalnię, gdzie powstawały podróbki markowych ubrań. W sprawie zatrzymany został 38-letni mężczyzna. Odpowie on za oznaczanie towarów nielegalnymi znakami towarowymi w celu wprowadzenia ich do obrotu. Grozi mu do pięciu lat więzienia.

Policjanci ustalili, że w miejscowości Warszawianka w powiecie piaseczyńskim dochodzi do nielegalnego oznaczania odzieży metkami światowych marek.

"Kiedy funkcjonariusze przybyli pod wskazany adres, akurat odjeżdżało stamtąd srebrne BMW. Kilkaset metrów dalej policjanci zatrzymali pojazd do kontroli. Wewnątrz auta znajdowało się sporych rozmiarów pudło owinięte streczem. Kierujący BMW 38-latek przyznał, że w środku są bluzy i koszulki, które kupił kilka dni wcześniej w Wólce Kosowskiej" - opisuje Edyta Adamus z KSP.

Jak dodaje, funkcjonariusze zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej doskonale wiedzą, jak rozpoznać podróbki. Dzięki temu od razu dostrzegli elementy różniące przewożoną odzież od oryginałów. 

Dodatkowo wersja zdarzeń przedstawiona przez mężczyznę nie pokrywała się z tym, co przekazała policjantom jego żona, siedząca na fotelu pasażera.

Znaleźli profesjonalne maszyny hafciarskie

W czasie, gdy para została zatrzymana do kontroli drogowej, inna ekipa policjantów weszła do nieruchomości.

"Niepozorny z zewnątrz dom skrywał w środku profesjonalną szwalnię. Znaleziono tam trzy maszyny hafciarskie. Dwie z nich to w pełni automatyczne sprzęty, wyposażone w kolorowe wyświetlacze. Osoba obsługująca ją podkłada 'czystą' odzież, wybiera dowolny wcześniej zapisany tam znak towarowy i wciska przycisk wyszywania. Całość odbywa się ekspresowo. Po wszystkim bluza, spodnie czy koszulka gotowe są do 'sprzedaży'" - opisuje proceder stołeczna policja.

Podczas przeszukania budynku funkcjonariusze zabezpieczyli także 425 podrobionych i przygotowanych do obrotu towarów oraz prawie 9200 sztuk przywieszek, metek z oznaczeniem i tak zwanych wszywek "na gorąco".

Policjanci szacują, że wartość wyprodukowanej już podrobionej odzieży to niemal 180 tysięcy złotych. "Gdyby jednak użyto wszystkich zabezpieczonych metek i wszywek, to pokrzywdzone w tym procederze firmy poniosłyby straty w kwocie prawie trzech milionów złotych" - zaznacza Adamus. 

Właścicielem przeszukanej nieruchomości okazał się 38-letni obywatel Ukrainy. Mężczyzna był wcześniej notowany. Tym razem usłyszał zarzut oznaczania towarów podrobionymi znakami towarowymi. Zdaniem śledczych, podejrzany uczynił sobie z tego procederu stałe źródło dochodu, dlatego grozi mu kara do pięciu lat więzienia.

OGLĄDAJ: "Jestem w szoku, tego nie da się opisać". Tomasiak z kolejnym medalem!
pap_20260214_2K8

"Jestem w szoku, tego nie da się opisać". Tomasiak z kolejnym medalem!
WYDANIE SPECJALNE

pap_20260214_2K8
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: