W sobotni poranek czasu lokalnego z hali montażowej Centrum Kosmicznego Johna F. Kennedy’ego na Florydzie wyruszył w stronę stanowiska startowego 39B potężny system rakietowy programu Artemis II. Do transportu systemu nośnego SLS (Space Launch System) wraz z kapsułą Orion i wieżą startową wykorzystano ogromny pojazd Crawler-Transporter 2, zwany także kosmicznym żółwiem.
- Crawler waży trzy tysiące ton i może przewieźć ładunek, który waży nawet osiem milionów kilogramów. Podróżuje z prędkością około dwóch kilometrów na godzinę, bardzo powoli, by nie uszkodzić rakiety - powiedział na antenie TVN24 reporter TVN24 BiS Hubert Kijek.
Rakieta dotarła na miejsce
Choć trasa liczyła zaledwie nieco ponad sześć kilometrów, to transport rakiety trwał kilka godzin, odbywając się z prędkością nie większą niż 1,6 kilometra na godzinę. Jeszcze w sobotę maszyna stanęła jednak na miejscu startu. NASA zapowiedziała, że po ustawieniu na wyrzutni rozpoczną się końcowe przygotowania. Obejmują one podłączanie systemów zasilania i paliwa oraz serię testów.
Ten powolny, acz spektakularny przejazd to początek jednego z kluczowych etapów przed historyczną misją, która ma przybliżyć ludzkość do powrotu człowieka na Księżyc. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, już 6 lutego otworzy się pierwsze okno startowe misji Artemis II. Kolejne planowane są na marzec i początek kwietnia.
- Artemis II będzie przełomowym krokiem w rozwoju załogowych lotów kosmicznych - oświadczył administrator NASA Jared Isaacman, cytowany przez agencję prasową UPI.
Kolejny krok w stronę Srebrnego Globu
Artemis II to druga misja w ramach programu NASA rozpoczętego w 2017 roku, mającego na celu stworzenie trwałej obecności człowieka na Księżycu i przygotowanie gruntu pod przyszłe wyprawy na Marsa. Tym razem misja będzie załogowa. Po raz pierwszy od 1972 roku, czyli od czasów misji Apollo 17, astronauci opuszczą orbitę okołoziemską.
W skład czteroosobowej załogi wchodzą:
- Reid Wiseman (NASA) - dowódca misji;
- Victor Glover (NASA) - pilot;
- Christina Koch (NASA) - specjalistka misji;
- Jeremy Hansen (CSA) - astronauta Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej.
Ich zadaniem będzie odbycie około 10-dniowej podróży wokół Księżyca i powrót na Ziemię. Lot ma służyć sprawdzeniu rakiety Space Launch System, systemów podtrzymywania życia w kapsule Orion oraz reakcji całego systemu w warunkach rzeczywistej misji.
- Rakieta ma 98 metrów, czyli jest prawie tak duża jak Big Ben - opisywał Kijek. - Gdy jej silniki zostaną uruchomione, to ciąg generowany przez ten pojazd będzie porównywany z 300 myśliwcami F-16, które jednocześnie uruchomiłyby swoje silniki - podkreślił.
Co przed startem?
Prawdopodobnie już za kilka tygodni statkiem Orion czworo astronautów poleci w stronę Księżyca i powtórzy manewr, który wykonali astronauci Apollo 8, 9, 10, czy też 13.
Zanim NASA zatwierdzi ostateczny termin startu, inżynierowie przeprowadzą serię testów, w tym tzw. wet dress rehearsal - próbę tankowania rakiety ciekłym wodorem i tlenem oraz symulację odliczania do startu. Ten etap zaplanowano na 2 lutego, a jego powodzenie przesądzi o dalszym harmonogramie.
Podczas podobnych testów misji Artemis I w 2022 roku wykryto nieszczelności systemu paliwowego, co zmusiło NASA do wielokrotnego cofania rakiety do hangaru i opóźniło start o wiele tygodni. Ostatecznie jednak udało się wysłać bezzałogową kapsułę Orion w rejs wokół Księżyca.
Statek znajdzie się po niewidocznej stronie Księżyca
Artemis II różni się od dawnych misji Apollo również pod względem trajektorii. Kapsuła Orion zamiast wejść na ciasną orbitę księżycową, wykona szeroką pętlę wokół Srebrnego Globu, co zapewni większe bezpieczeństwo - nawet w przypadku awarii napędu załoga będzie mogła powrócić na Ziemię, wykorzystując w tym celu trajektorię balistyczną.
- Najważniejszą rzeczą, nad którą pracujemy, jest przygotowanie samych siebie na nieznane - mówił we wrześniu Jeremy Hansen. Z kolei Christina Koch podkreślała, że załoga zobaczy część Księżyca, której nigdy wcześniej nie oglądało ludzkie oko.
Podczas lotu astronauci będą też doświadczać całkowitej ciszy - przez około 45 minut, gdy statek znajdzie się po niewidocznej stronie Księżyca, nastąpi utrata łączności z Ziemią. - Byłbym zachwycony, gdyby w tym momencie cały świat trzymał za nas kciuki - powiedział Victor Glover.
Autorka/Autor: Julia Zalewska-Biziuk,kp/dd
Źródło: space. com, TVN24, tvnmeteo.pl
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/CRISTOBAL HERRERA-ULASHKEVICH