"To był absolutny szok. Nie mogliśmy spodziewać się, że Łukaszenka popełni przestępstwo międzynarodowe"

Autor:
pp//now
Źródło:
PAP
Cichanouska: bardzo ważne jest, że zjednoczyliśmy swoje siły w obronie własnych praw
Cichanouska: bardzo ważne jest, że zjednoczyliśmy swoje siły w obronie własnych prawTVN24
wideo 2/7
TVN24Cichanouska: bardzo ważne jest, że zjednoczyliśmy swoje siły w obronie własnych praw

Polska, Litwa i kilka innych krajów robią, co mogą, w sprawie Białorusi i powinny być przykładem dla innych państw – oceniła liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska. Wezwała do odważniejszych działań. - Nie ma co czekać, bo będzie tylko gorzej – zaapelowała. Pytana o zmuszenie do lądowania w Mińsku samolotu z Ramanem Pratasiewiczem na pokładzie stwierdziła: - Nie mogliśmy spodziewać się, że Łukaszenka popełni przestępstwo międzynarodowe i rozpęta międzynarodowy skandal tylko po to, by zemścić się na jednej osobie.

Swiatłana Cichanouska, Maryja Kalesnikawa i Wołha Kawalkowa zostały laureatkami Nagrody Jana Nowaka-Jeziorańskiego. W piątek białoruskie opozycjonistki odebrały wyróżnienie podczas uroczystej gali w ogrodach Ossolineum we Wrocławiu. W imieniu Kalesnikawej nagrodę odebrała siostra – Tatiana Chomicz.

ZOBACZ WIĘCEJ: "Niewinna osoba marnuje lata życia, swoje zdrowie, tylko dlatego, że dyktator chciałby utrzymać władzę"

W rozmowie z Polską Agencją Prasową liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska oceniła, że międzynarodowe sankcje - nałożone już na reżim Alaksandra Łukaszenki oraz te zapowiedziane - tworzą pewną presję i dają okazję, by reżim przemyślał sytuację. Podkreśliła, że Białorusini są gotowi znosić sankcje, w tym gospodarcze, a władze mogą łatwo sankcje zatrzymać, zwalniając więźniów politycznych i siadając do negocjacji z opozycją.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

Cichanouska podkreśliła, że zobowiązaniem społeczeństwa białoruskiego jest wytrwanie w różnych formach oporu wobec reżimu, ale odpowiedzialnością przede wszystkim społeczności międzynarodowej jest zrobienie wszystkiego, co można, by zatrzymać przemoc stosowaną przez reżim wobec własnych obywateli.

"Zagrożeni są teraz nie tylko ludzie na Białorusi, ale także obywatele innych państw"

Pytana o zmuszenie do lądowania w Mińsku samolotu z Ramanem Pratasiewiczem na pokładzie Swiatłana Cichanouska przyznała: - To był dla nas absolutny szok.

- Nie mogliśmy spodziewać się, że Łukaszenka popełni przestępstwo międzynarodowe i rozpęta międzynarodowy skandal tylko po to, by zemścić się na jednej osobie. To jasne, że Raman Pratasiewicz to jego osobisty wróg, ale byliśmy pewni, że to niemożliwe, by w związku z tym zmusić do lądowania samolot lecący z jednego europejskiego kraju do drugiego. To było bardzo osobliwe działanie ze strony reżimu – skomentowała.

Mówiąc o reakcji społeczności międzynarodowej na te wydarzenia, powiedziała, że "to była decyzja tych państw, na którą nie mogliśmy w żaden sposób wpłynąć, a jedynie apelować o podjęcie działań". - Sądzę jednak, że reakcja była odpowiednia, zagrożeni są teraz bowiem nie tylko ludzie na Białorusi, ale także obywatele innych państw. Rządy wszystkich państw związanych z tą sprawą same stwierdziły, że bezpieczeństwo ich obywateli jest najważniejsze. Teraz na Łukaszenkę zostanie nałożony kolejny zestaw sankcji, nie tylko z powodu porwania samolotu, ale także z powodu całokształtu sytuacji na Białorusi – oceniła.

Raman Pratasiewicz TUT.by/Twitter

- Nie wiemy jeszcze, co znajdzie się w tych nowych sankcjach – powiedziała Cichanouska. - Jednakże sankcje, które obejmowały jedynie listę ośmiu osób z pewnością nie były wystarczające. To właśnie poczucie bezkarności skłoniło reżim do tego, co zrobił. Sytuacja w sierpniu i wrześniu ubiegłego roku była okropna. Unia Europejska zostawiła pole manewru, postanowiła wprowadzać sankcje stopniowo i dlatego ostatecznie na liście znalazło się jedynie osiem osób. Teraz widać, do czego takie skromne środki doprowadziły – dodała.

- Trzeba podkreślić, że ludzie chcą sankcji. To nie ja ani żaden z innych przywódców demokratycznej opozycji, to jest zdanie ludzi. Oni i tak cierpią, także pod względem ekonomicznym, są zwalniani, tracą pensje. Sankcje powinny być nałożone, by położyć kres temu cierpieniu. One z pewnością będą oddziaływać na reżim, który straci fundusze, by na przykład opłacać policję – mówiła Cichanouska.

CZYTAJ TAKŻE: "Tam są tak nieludzkie warunki, że to można określić tylko jako tortury"

Jej zdaniem "sankcje nie są jakąś formą zemsty ani kary dla konkretnej osoby czy reżimu". - To jest tak naprawdę okazja, by władza pomyślała jeszcze raz i uwolniła więźniów politycznych. Jeżeli oni naprawdę myślą o kraju i swoich obywatelach, jak deklarują, to mogą łatwo zatrzymać te sankcje, uwalniając więźniów politycznych i siadając z nami do negocjacji. Ani Białorusini, ani Unia Europejska nie są odpowiedzialni za sankcje, to wyłącznie odpowiedzialność władzy, która doprowadziła kraj do takiej sytuacji – dodała.

"UE i kraje demokratyczne nie mogą zamykać oczu na to, co dzieje się na Białorusi"

Według Cichanouskiej "tak naprawdę nie wiemy, co powstrzyma Łukaszenkę, ale na pewno takie sankcje stworzą pewną presję". - Nie tylko na Łukaszenkę i jego funkcjonariuszy, ale również biznesy, które układają się z władzą. Te firmy będą musiały zadać sobie jeszcze raz pytanie, czy naprawdę warto wspierać Łukaszenkę, skoro jego działania im szkodzą. Tak więc te sankcje są nakierowane również na biznesmenów i oligarchów, którzy wspierają reżim – mówiła.

- Ważne pytanie brzmi, co jeszcze Unia Europejska może zrobić, by wywrzeć presję na Łukaszenkę. Sankcje to najprostszy, ale również najsilniejszy instrument, ale UE i kraje demokratyczne nie mogą zamykać oczu na to, co dzieje się na Białorusi – stwierdziła opozycjonistka.

Pytana była również, co jej zdaniem Unia Europejska, a w szczególności Polska i Litwa, mogłyby zrobić, by wpłynąć na białoruskie władze oraz by chronić Białorusinów. - Myślę, że Polska, Litwa i jeszcze kilka innych krajów robią, co mogą, i powinny stać się przykładem dla większych oraz tych bardziej odległych państw, jak powinno się postępować wobec tak trudnej sytuacji na Białorusi. Polska i Litwa wzięły na siebie odpowiedzialność za białoruskich uchodźców, a polski rząd wykonuje wspaniałą pracę, edukując społeczność międzynarodową na temat Białorusi. Najwyższy czas, by inne kraje poszły z przykładem Polski, Litwy, Łotwy, by pokazać, że demokratyczne wartości nie są dla nich jedynie słowami, i że są gotowe bronić tych wartości, jak prawa człowieka czy wolność słowa – dodała.

- Ciężko mi sobie wyobrazić, co jeszcze Polska mogłaby dodatkowo zrobić, to jest naprawdę wspaniała robota. Ale same Polska i Litwa nie są w stanie wziąć na siebie całej odpowiedzialności. Inne kraje powinny dołączyć do tych różnych inicjatyw, angażując swoich obywateli, uruchamiając programy w zakresie edukacji, wspierania strajków i protestów i tym podobnych – mówiła Cichanouska.

"Przez 26 lat Łukaszenka kształtował swoją politykę w taki sposób, że jest teraz w jakiś sposób zależny od Kremla"

Liderka białoruskiej opozycji została zapytana przez Polską Agencję Prasową, "czy Białorusini myślą, że Alaksandr Łukaszenka działa samodzielnie, czy jednak Rosja wpływa na scenariusz tego, co w ostatnich miesiącach dzieje się na Białorusi". - Przez 26 lat Łukaszenka kształtował swoją politykę w taki sposób, że jest teraz w jakiś sposób zależny od Kremla. Nie wiemy, co się dzieje między byłym prezydentem Białorusi i prezydentem Rosji Władimirem Putinem, nie wiemy, co dzieje się za kulisami, widzimy tylko to, co nam pokażą – powiedziała.

"Tam są tak nieludzkie warunki, że to można określić tylko jako tortury"
"Tam są tak nieludzkie warunki, że to można określić tylko jako tortury"TVN24

- Z pewnością jednak sytuacja na Białorusi nie jest komfortowa również dla Rosji. Kreml traci zaufanie Białorusinów, ponieważ po wyborach [prezydenckich na Białorusi w ubiegłym roku - przyp. red.] Kreml poparł reżim, a tym samym poparł przemoc i tortury. Bardzo żałujemy tego, ale my walczymy z reżimem, a nie z Rosją. Chcemy rozwiązać problem wewnątrz Białorusi i wysyłamy sygnały, komunikaty w stronę Rosji, że to nie o Rosję i Białoruś chodzi. Nie chodzi również o Zachód i Białoruś. Chodzi tylko o reżim, o prawo ludzi do wyboru kogokolwiek zechcą. Zajmujemy się sytuacją, w której się znaleźliśmy, i jeżeli Kreml zdecydował się poprzeć Łukaszenkę, to nie możemy z tym nic zrobić, jedynie szukać punktów stycznych z Rosją. Wciąż jednak nie miały miejsca żadne oficjalne kontakty z Kremlem – mówiła Cichanouska.

Cichanouska: ludzie znajdą sposoby, by pokazać prawdę

Została także zapytana o aresztowanych działaczy opozycyjnych, w tym przedstawicieli polskich mniejszości. "Ostatnio trzy osoby zostały zwolnione i w tej chwili przebywają już w Polsce. Co Pani o tym sądzi? Być może w ten sposób dałoby się 'wydobyć' z rąk reżimu również inne osoby?" – była pytana Cichanouska.

- Nie wiemy dokładnie, w wyniku jakich działań te trzy osoby z piątki zatrzymanych Polaków zostały zwolnione. Należy jednak pamiętać, że dwie osoby wciąż tam pozostają, które z pewnością odmówiły opuszczenia więzienia. Być może cała piątka miała zostać wypuszczona, a tylko część się na to zgodziła. Nie możemy potępiać tego, że ktoś zdecydował się pozostać w więzieniu, w nieludzkich warunkach, i walczyć w ten sposób. Niektórzy są silniejsi, inni słabsi, to indywidualna decyzja każdej osoby. W więzieniach są setki osób. Żądamy, by uwolnione zostały wszystkie, a nie tylko pojedyncze postaci. Dopóki choć część z nich pozostaje w więzieniu, ludzie będą walczyć, a społeczność międzynarodowa musi postarać się doprowadzić do uwolnienia wszystkich – mówiła opozycjonistka.

O mediach, które informują o działaniach władz, Cichanouska mówiła, że "są wielkie kanały na Telegramie". - Jestem pewna, że są one odpowiednio zabezpieczone. Najtrudniejsza sprawa to ochrona tych, którzy są aktywni tam, na Białorusi. Dziennikarze i osoby publikujące na Telegramie czy YouTube są oczywiście bezpieczniejsze za granicą. Przez ostatnie 20 lat media, w tym lokalne, były niszczone przez władze i musimy mieć to na uwadze. Strategia władzy jest taka: zniszczyć wszystkie kanały, za pomocą których świat mógłby się dowiedzieć, co się dzieje na Białorusi, oraz pokazywać w propagandowej telewizji, co tylko chcą. Przekonywać ludzi, że wszystko już się skończyło, dalej żyjemy w tym reżimie. Ale powtórzę, ludzie znajdą sposoby, by pokazać prawdę – oceniła.

"Nie ma co czekać, będzie tylko gorzej i gorzej, jeżeli będziecie czekać"

Mówiąc o trwających od sierpnia ubiegłego roku protestach, Cichanouska oceniła, że "z pewnością dokonała się wielka zmiana w świadomości społecznej Białorusinów". - Wiele osób, które się do tej pory wahały, otwiera oczy. Ludzie są zmęczeni, ale także przerażeni i będą kontynuować walkę. Wciąż wynajdują nowe sposoby komunikacji, stawiania oporu i sprzeciwiania się reżimowi, i to się nie skończy. Ludzie wiedzą, że tysiące osób jest przetrzymywanych w więzieniach, walczą więc o swoje bezpieczeństwo i swoją przyszłość, ale także i o innych. To ich zobowiązanie, wytrwać do wyborów – mówiła.

Protesty na BiałorusiShutterstock

- Musimy zrobić wszystko, by zatrzymać przemoc, i to jak najszybciej. To nie jest odpowiedzialność Białorusinów w kraju, ale przede wszystkim społeczności międzynarodowej. Dlatego wzywam: bądźcie z nami, bądźcie odważni tak, jak Białorusini. Jesteście bezpieczni, możecie więc dużo, nie ma co czekać, będzie tylko gorzej i gorzej, jeżeli będziecie czekać. Wesprzyjcie Białorusinów w ich walce! – zaapelowała.

Autor:pp//now

Źródło: PAP

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości