Na koniec szpieg wątpliwej wiarygodności. Rosja co prawda zdążyła odtrąbić sukces i pokazać światu przyłapanego na gorącym uczynku pracownika amerykańskiej ambasady, który miał werbować Rosjan do pracy na rzecz Stanów. Zdążyła nawet pokazać sprzęt, który przy sobie miał. Ale gdy kurz i emocje opadły, okazało się, że i ten sprzęt jakby niedzisiejszy i ten agent jakby udawany. Spece od wywiadu tłumaczą, że mógł to być haczyk zarzucony przez Amerykanów, na który Rosja dała się złapać.