Premium

Pogromca smoków się nie poddaje

Zdjęcie: Horacio Villalobos#Corbis/Corbis via Getty Images

Otwarcie przedstawicielstwa Tajwanu w Wilnie doprowadziło do najpoważniejszego jak dotąd kryzysu w relacjach między Litwą a kontynentalnymi Chinami. Pekin obniżył rangę stosunków dyplomatycznych z Wilnem i zablokował import litewskich towarów, a w kontrolowanych przez komunistyczne władze mediach rozpoczęła się propagandowa nagonka na Litwę. Rząd w Wilnie nie zamierza jednak ustępować.

Victoria Tower to 15-piętrowy biurowiec usytuowany w prestiżowej, administracyjno-biznesowej dzielnicy Wilna niedaleko Sejmu. To właśnie tam, na najwyższym piętrze, od 18 listopada działa Przedstawicielstwo Tajwanu na Litwie. Zgoda na jego powstanie - choć oficjalnie nie ma ono statusu placówki dyplomatycznej - była kulminacyjnym punktem całej serii działań litewskich władz, które rozsierdziły przywódców komunistycznych Chin. Kamieniem obrazy dla Pekinu było jednak nie samo otwarcie biura, ale jego nazwa. Użycie słowa "Tajwan" zostało potraktowano jako naruszenie polityki "jednych Chin".

Choć Pekin uważa Tajwan za część swojego terytorium, to jego biura przedstawicielskie działają swobodnie w wielu krajach, także w większości państw Unii Europejskiej, w tym w Polsce. Wszędzie, poza Litwą, noszą one jednak nazwę stolicy Tajwanu - Tajpej, co ma podkreślać ich półoficjalny charakter. To furtka umożliwiająca państwom uznającym i utrzymującym stosunki dyplomatyczne tylko z komunistycznymi Chinami ze stolicą w Pekinie jednoczesną współpracę gospodarczą, kulturalną czy naukową z Republiką Chińską na Tajwanie.

Otwarcie tajwańskiego biura w Wilnie zapowiadano od wiosny ubiegłego roku. Oburzony Pekin w sierpniu zareagował odwołaniem swojego ambasadora na Litwie. Niektórzy przedstawiciele litewskich władz próbowali przekonywać, że reakcja Chin jest przesadzona. Prezydent Litwy Gitanas Nausėda w rozmowie z portalem 15min.lt w listopadzie, tuż przed otwarciem biura, bagatelizował kwestię nazwy zaznaczając, że przedstawicielstwo nie jest placówką dyplomatyczną, a jego otwarcie nie oznacza oficjalnego uznania Tajwanu. - Trzymamy się nadal zasady "jednych Chin" - deklarował.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo