O zdarzeniu poinformowali funkcjonariusze Ratownictwa Alpejskiego i Speleologicznego w Piemoncie. W niedzielę około godziny 17 otrzymali informację o grotołazie, który został uwięziony w jaskini Cinghiali Volanti niedaleko miejscowości Garessio. Mężczyzna zwiedzał ją z innymi osobami. Według informacji przekazanych ratownikom, podczas wyprawy od jednej ze ścian oderwał się duży głaz, który przygniótł nogę turysty.
Spadła na niego ogromna skała
Na miejsce natychmiast wyruszyli ratownicy jaskiniowi, którym udało się zlokalizować grotołaza i uwolnić go z potrzasku. Był przytomny, ale zdezorientowany. Chociaż blokująca ruchy turysty skała ważyła około 150-200 kilogramów, nie upadła bezpośrednio na jego kończynę i nie spowodowała poważnych obrażeń. Na miejsce udał się personel medyczny, który ocenił stan turysty - jak się okazało, mężczyzna mógł samodzielnie się poruszać.
W nocy z niedzieli na poniedziałek grotołaz w towarzystwie ratowników rozpoczął długą wspinaczkę do wyjścia z jaskini - mężczyzna utknął na głębokości 120 metrów. W wyjściu na powierzchnię pomagały mu ekipy, które udrażniały najwęższe przejścia. Akcja ratunkowa zakończyła się dopiero koło godziny 6 w poniedziałek. Łącznie turysta spędził pod ziemią 12 godzin.
Jak podało Ratownictwo Alpejskie i Speleologiczne w Piemoncie, w akcję zaangażowanych było 53 ratowników. Wykorzystano także śmigłowiec służby ratowniczej, na pokładzie którego eksperci sprawnie dotarli do jaskini Cinghiali Volanti.