"Idzie spokojnie, nie ucieka". Nagranie z monitoringu pokazuje, jak zachowywał się 71-latek po ataku na chłopca

vlcsnap-2023-10-20-15h22m08s925
Chwila po ataku na przedszkolaka z Poznania. Nagranie z monitoringu
Źródło: TVN24

Zbysław C. idzie powoli, patrzy w bok. Biegnie za nim kobieta, następnie mężczyzna - sceny po ataku na pięcioletniego Maurycego zarejestrowała kamera monitoringu umieszczona na budynku w Poznaniu. Chwilę później 71-latek został zatrzymany. W piątek sąd zdecydował o tym, że najbliższe trzy miesiące podejrzany o zabójstwo przedszkolaka spędzi w areszcie.

Moment po ataku na pięcioletniego Maurycego zarejestrowała kamera monitoringu umieszczona na jednym z budynków. - Widzimy na nim 71-letniego mężczyznę. Idzie spokojnie, nie ucieka, spokojnym krokiem przechodzi przez chodnik. Dosłownie chwilę po tym w kadrze pojawia się najpierw biegnąca za nim kobieta, która także brała udział w tym zatrzymaniu, no i przede wszystkim dwóch pracowników firmy sprzątającej miasto - opisywał reporter TVN24 Łukasz Wójcik.

2010N133V MONITORING
Chwila po ataku na przedszkolaka z Poznania. Nagranie z monitoringu
Źródło: monitoring budynku

Jeden z mężczyzn, pan Grzegorz, opisywał wcześniej moment zatrzymania Zbysława C. Jak mówił, zobaczył kobietę - jak później się okazało - policjantkę, która negocjowała z napastnikiem. - On miał w ręce nóż i ona z nim prowadziła rozmowę. Ja go od tyłu zaszedłem i po prostu go uderzyłem w łydkę. W tym momencie on stracił równowagę, się nachylił i w momencie, w którym się nachylał, uderzyłem go jeszcze kolanem w żebro. Wtedy ten nóż wypuścił, a ja go odtrąciłem - opowiadał mężczyzna.

Czytaj więcej: "On miał w ręku nóż, od tyłu go zaszedłem". Nagranie chwilę przed zatrzymaniem mężczyzny po ataku na 5-latka

ZATRZYMANIE ok
Poznań. Nie żyje 5-latek zaatakowany przez nożownika. W zatrzymaniu napastnika pomogli świadkowie
Źródło: Remondis Poznań

Areszt dla Zbysława C.

W piątek sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował wobec Zbysława C. trzymiesięczny areszt. Mężczyzna nie brał udziału w posiedzeniu aresztowym. Tego samego dnia lekarze zdecydowali, że mężczyzna może opuścić szpital. Został przewieziony na oddział szpitalny aresztu śledczego.

W środę na poznańskim Łazarzu Zbysław C. zaatakował pięcioletniego Maurycego, który wraz z innymi przedszkolakami szedł na wycieczkę na pocztę. Chłopiec został przewieziony do szpitala. Jednak jego życia nie udało się uratować.

Zbysław C. decyzją sądu trafi do aresztu
Zbysław C. decyzją sądu trafi do aresztu
Źródło: TVN24

Niepokojące zachowanie dzień wcześniej

Zbysław C. leczył się neurologicznie. - Cierpi na schorzenia neurologiczne, które spowodowały jakieś zmiany organiczne w mózgu - powiedział Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Dodał, że "chodzi tutaj o jakieś zaburzenia somatyczno-psychiczne". Okazało się, że zachowanie mężczyzny niepokoiło okolicznych mieszkańców już dzień przed atakiem na chłopca.

Jak informował w czwartek przed południem prokurator Wawrzyniak, stan zdrowia Zbysława C. nie pozwalał na wykonywanie czynności z jego udziałem. Wawrzyniak wyjaśnił później, że zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami można wydać postanowienie o przedstawieniu zarzutów bez konieczności przesłuchania podejrzanego. I tak stało się tym razem.

- Prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu zarzutu zabójstwa Zbysławowi C. - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. I dodał: - Postanowienie to dotyczy zarzutu zabójstwa tego chłopca poprzez zadanie ciosu i spowodowanie obrażeń skutkujących śmiercią.

Prokuratura: uderzył, zaatakował, zadał cios

- Udało nam się ustalić sekwencję wydarzeń przed tym tragicznym zdarzeniem - powiedział w czwartek prokurator. Jak opisywał, mężczyzna najpierw zaczepiał sklepową, ale kobieta nie obawiała się jego zachowania. Potem - jak wynika z ustaleń śledczych - zaczepiał mężczyznę. - Ten pan też go zignorował - podał Wawrzyniak. Następnie 71-latek podszedł do grupki przedszkolaków i "stwierdził, że wszystkich zabije". - Uderzył, zaatakował, zadał cios - relacjonował prokurator.

Czytaj też: Co robić w takich sytuacjach? Ekspert o reakcji świadków na atak nożownika

Dodał, że zdarzenie miało charakter "bardzo dynamiczny". - On przechodził od jednej osoby do drugiej. Zobaczył, że jest grupka dzieci i po prostu zaatakował - mówił prokurator. Jak przekazał, wszystko wskazuje na to, że chłopiec był przypadkową ofiarą.

TVN24 Clean_20231018140106(8384)_aac
Prof. Przemysław Mańkowski, kierownik chirurgii w szpitalu w Poznaniu, o ratowaniu 5-latka
Źródło: TVN24

Zbysław C. - jak przekazała policja - nie był nigdy karany ani notowany. Mieszka w jednej z kamienic w pobliżu miejsca, gdzie doszło do ataku. Policja nie stwierdziła, by mężczyznę łączyły jakiekolwiek więzy rodzinne z którymkolwiek dzieci z przedszkolnej grupy, która tego dnia szła na pocztę wysłać listy z okazji Dnia Poczty Polskiej.

W środę wieczorem w miejscu tragedii zapłonęły znicze.

Czytaj też: Dobę po ataku nożownika rozległy się klaksony. Kierowcy w Poznaniu oddali hołd pięcioletniemu Maurycemu

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: