Do zdarzenia doszło 13 maja przy ul. Reymonta na Osiedlu Majków w Kaliszu.
Jak wynika z relacji właścicielki kota, do której dotarł portal Kalisz24.info, po powrocie do domu zobaczyła na schodach ślady krwi, a potem zakrwawionego kota na łóżku. Zwierzę ciężko oddychało, a dotyk sprawiał mu ból. Natychmiast zaczęła szukać otwartego gabinetu weterynaryjnego. Tam lekarze zdecydowali, że kotu trzeba zrobić prześwietlenie.
"Po chwili drzwi się otworzyły i usłyszałam: 'wasz kot ma śrut w głowie, ktoś do niego strzelał, to niewiarygodne, że on żyje jeszcze, ale rokowania są beznadziejne'" - relacjonowała właścicielka kota.
"Rysiu nie przeżył operacji mimo, że cały zespół lecznicy o niego walczył" - napisała kobieta.
Szukają sprawcy
O sprawie poinformowane zostało Kaliskie Stowarzyszenie Pomocy Dla Zwierząt Help Animals, które wyznaczyło nagrodę za wskazanie sprawcy. "Gwarantujemy pełną anonimowość osobom przekazującym informacje (...) Nie możemy pozwolić, aby osoba zdolna do takiego okrucieństwa pozostała bezkarna. Osoby posiadające jakiekolwiek informacje prosimy o kontakt: 510 343 271" - napisali.
Właściciele kota powiadomili też policję. - Sprawa jest jeszcze na wczesnym etapie - mówi podkomisarz Anna Jaworska-Wojnicz, oficer prasowy policji w Kaliszu.
Policjanci zabezpieczyli materiał dowodowy, między innymi badania weterynaryjne kota.