Michał Fuja z TVN24 i Szymon Jadczak z Wirtualnej Polski dotarli do pełnego tekstu umowy, na podstawie której giełda kryptowalut Zondacrypto została w październiku 2025 roku sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Wynika z niej między innymi, że Zondacrypto dostała prawo do wykorzystywania twarzy, głosu i zdjęć zarówno obecnych i byłych olimpijczyków. PKOl zapewnił sponsora, że zawodnicy nie będą zgłaszać roszczeń. A gdyby jednak je zgłosili, komitet miał zwrócić sponsorowi wszystkie koszty.
O sprawie dziennikarz "Superwizjera" mówił we wtorek na antenie TVN24. Podkreślił, że "mówimy o odpowiedzialności dwóch stron umowy".
- Ale spotkaliśmy się z taką relacją pracowników giełdy, którzy mówią nam tak: "Pytaliśmy prezesa, jak to zrobił, że doprowadził do podpisania tak korzystnej dla giełdy umowy", a prezes odpowiadał: "Jestem stroną, proponuję drugiej stronie pewne ustalenia, pewne punkty tej umowy. Jeżeli druga strona nie ma żadnych przeciwwskazań, to czemu ja miałbym sam sobie ograniczać moje możliwości?".
Dziennikarz dodał, że Piesiewiczowi "bardzo zależało, żeby tę umowę podpisać".
Fuja: o umowie między PKOl a Zondacrypto dowiedzieli się z konferencji, albo jeszcze później
Fuja był pytany, czy olimpijczycy zostali poinformowani o zakresie umowy i czy wyrazili na to zgodę. - Absolutnie nie - odparł.
- Wczoraj rozmawiałem z osobami z prezydium PKOl, jak również z zarządu PKOl i osoby, do których udało mi się dotrzeć, to są również prezesi związków sportowych. Oni są wszyscy oburzeni, bo o tej umowie między PKOl-em a Zondacrypto dowiedzieli się tak naprawdę albo z konferencji prasowej w Monako, albo jeszcze później - powiedział.
Zaznaczył, że "to są też osoby, które aktywnie działają sportowo i nie śledzą mediów, więc niektórzy dowiedzieli się o tej umowie dopiero tydzień po jej podpisaniu, a przez kolejne miesiące nie byli w stanie dostać kopii tej umowy, mimo że zasiadają w zarządzie, ponoszą odpowiedzialność nie tylko wizerunkową, ale też prawną za decyzje Polskiego Komitetu Olimpijskiego".
- A przez kolejne pół roku albo więcej słyszeli, że: "to jest standardowa umowa", "nie, nie pokażemy jej państwu, ponieważ jest ryzyko, że ona wypłynie do mediów" - dodał dziennikarz. - Dwie osoby zapewniły mnie, że mniej więcej przed wakacjami prezes, czy sekretarz generalny, umożliwili wgląd w umowę członkom zarządu, ale to też było utrudnione, bo to było fizyczne zapoznanie się z wielostronicowym dokumentem, czyli nie taka prosta sprawa - mówił.
Fuja o kwestii wykorzystywania wizerunku olimpijczyków
Dziennikarz dopytywany był, czy PKOl zabezpieczył się przed sytuacją, w której Zondacrypto wykorzystałaby wizerunek sportowców w sposób kontrowersyjny.
- Ja takich zapisów nie znalazłem - odparł Fuja. - Oczywiście tam są zapisy wskazujące, że to reklamowanie się ma być w nawiązaniu do Igrzysk Olimpijskich, do kariery sportowej, do strojów sportowych, ale dowolność wykorzystywania tych wizerunków była dosyć duża nie tylko przez samego sponsora, ale też podmioty z nim powiązane - powiedział.
- Można by się zastanowić, czy giełda wykorzystywałaby w ten sposób sportowców. Takiego przypadku nie mieliśmy - zaznaczył. Dodał natomiast, że są tam "zapisy, które wskazują, że nawet przy zerwaniu tej umowy, giełda w żaden sposób nie jest zobowiązana do usunięcia wizerunków, do usunięcia dotychczas opublikowanych materiałów".