Rocznica Powstania w Getcie Warszawskim. Dyrektor muzeum POLIN: to było połączenie dwóch tradycji
W niedzielę 19 kwietnia mija 83. rocznica Powstania w Getcie Warszawskim. Oficjalne obchody rozpoczną się o godzinie 12 pod Pomnikiem Bohaterów Getta Warszawskiego.
- Warszawa to jedyne miasto w Europie, które dwa razy zerwało się do walki przeciwko niemieckiej okupacji. Pierwsze miasto, gdzie wybuchło miejskie zbrojne powstanie przeciwko Niemcom w całej Europie. To właśnie Powstanie w Getcie Warszawskim i Powstanie Warszawskie roku 1944 - podkreślił w TVN24 Dariusz Stola, Dyrektor Muzeum Żydów Polskich POLIN.
Jak ocenił, "powstanie w getcie jest połączeniem dwóch tradycji". - Jest częścią romantycznej polskiej tradycji powstańczej. Młodzi ludzie, którzy je wywołali, byli wychowani na Sienkiewiczu, na Mickiewiczu i z pewnością to była część ich motywacji - mówił. - A część to była też tradycja żydowska. Samobójstwo, które popełnił Mordechaj Anielewicz i jego towarzysze w chwili, kiedy Niemcy znaleźli ich bunkier i ich otoczyli to jest powtórzenie gestu z Masady sprzed dwóch tysięcy lat - ocenił.
"Ważni są też cywile"
Gość TVN24 podkreślał, że getto "to nie było miejsce do życia". - W jednym z pamiętników jest taka poruszająca scena, jak ktoś wchodzi specjalnie na dach wysokiej kamienicy, żeby zobaczyć zieleń poza gettem - opowiadał.
Jak mówił, szczególnie złe warunki panowały w tak zwanym "małym getcie". - Po wysiedleniu większości mieszkańców, po zamordowaniu większości mieszkańców w 1942 roku została ograniczona część getta na dzisiejszego Muranowa, gdzie było 30 tysięcy ludzi z tak zwanymi numerkami na życie. To byli robotnicy w niemieckich firmach, które w getcie produkowały różne rzeczy. Myśleli, że im się uda, bo pracują dla Niemców - mówił.
Stola zwrócił też uwagę na biernych uczestników powstania. Jak podkreślił, "wszyscy pamiętamy o bojownikach w getcie, którzy są na frontonie pomnika bohaterów getta, ale ważni są też cywile". - Drugie tyle ludzi ukrywało się w bunkrach, na strychach, w różnych kryjówkach. Olbrzymia większość z nich też zginęła, zostali wyłapani albo po prostu spalili się. Niemcy podpalali kamienice za kamienicą i zostały potem tylko dymiące ruiny - powiedział.
Żonkile na ulicach Warszawy
Stola mówił również o żonkilach, które stały się symbolem powstania. Co roku 19 kwietnia Muzeum POLIN organizuje na ulicach Warszawy akcję rozdawania papierowych kwiatów upamiętniających zryw sprzed ośmiu dekad. Jak pokreślił Stola, inicjatywa ta zaczerpnięta została od Marka Edelmana, jednego z przywódców powstania.
- On był opozycjonistą i, ponieważ nie lubił oficjalnych uroczystości z członkami Biura Politycznego Partii Komunistycznej, to organizował alternatywne uroczystości. Przynosił tam zawsze żółte kwiaty, które co roku ktoś mu przysyłał. Do dzisiaj nie wiemy kto to był. Co roku dostawał żółte kwiaty i z nimi przychodził - opowiadał Stola. - 13 lat temu nasza koleżanka w muzeum wymyśliła właśnie, żeby stworzyć takiego papierowego żonkila. Inna koleżanka zaprojektowała właśnie ten wzór - mówił.
Powstanie w Getcie Warszawskim
Powstanie w Getcie Warszawskim wybuchło rankiem 19 kwietnia 1943 roku i było reakcją na niemiecki plan likwidacji getta. Kiedy 850 żołnierzy Waffen-SS, uzbrojonych w karabiny maszynowe, miotacze płomieni, działka, wozy pancerne i czołgi, wkroczyło na teren getta bramą od strony Nalewek, zostali oni zaatakowani przez żydowskich powstańców.
W pierwszym starciu powstańcy odnieśli sukces. Po południu tego samego dnia liczniejsze i lepiej uzbrojone oddziały niemieckie ponownie wkroczyły na teren getta. Dowodził nimi gen. SS Jurgen Stroop.
Przez prawie miesiąc Niemcom nie udało się opanować warszawskiego getta. Najcięższe walki toczyły się w rejonie ul. Zamenhoffa i Nalewek oraz na pl. Muranowskim. Niemcy systematycznie posuwali się w głąb getta. Paląc i niszcząc dom po domu zmuszali ludność cywilną do opuszczania bunkrów i schronów.
Powstańcy w małych, rozproszonych grupach walczyli do 16 maja 1943 r. Tego dnia gen. Stroop ogłosił koniec akcji pacyfikacyjnej i na znak zwycięstwa rozkazał wysadzić w powietrze Wielką Synagogę na Tłomackiem.
Straty niemieckie wynieść miały, według tych samych raportów, kilkunastu zabitych i kilkudziesięciu rannych. Źródła żydowskie i polskie podają, że były one kilkakrotnie wyższe. Spośród żołnierzy ŻOB powstanie w getcie przeżyło kilkudziesięciu. Większość z nich jednak nie doczekała końca wojny, zginęli walcząc w oddziałach partyzanckich lub po tym, jak zostali wydani przez szmalcowników Niemcom. Niektórzy wzięli udział w Powstaniu Warszawskim. Wśród nich był np. Hersz Berliński, który 29 września 1944 r. zginął w walkach na Żoliborzu.Wojnę przeżyło tylko kilku, w tym dwaj członkowie dowództwa ŻOB - Icchak Cukierman i Marek Edelman. Powstanie w warszawskim getcie rozbudziło wolę walki w innych ośrodkach. Do wystąpień zbrojnych, jednak na dużo mniejszą skalę, doszło m. in. w gettach w Białymstoku, Będzinie, Częstochowie i Wilnie.
Źródło: tvn24.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Archiwum IPN