Od tej tragedii właśnie mija pięć lat.
Przemek, a na drugim motocyklu jego przyjaciel Tomek i jego żona Beata. Na wąskiej, asfaltowej drodze w Aleksandrowie Łódzkim staranowała ich Agnieszka, kierująca pomarańczowym Jeepem. Nie miała powodu, żeby się spieszyć. W bagażniku wiozła jedzenie na wynos z ulubionej restauracji. Zjeść miała w domu, w towarzystwie chłopaka. Tuż przed wypadkiem przed nią jechały dwa samochody. Ale zdaniem studiującej wtedy stomatologię dziewczyny - jechały zbyt wolno. Zaczęła wyprzedzać. Do dzisiaj twierdzi (w przeciwieństwie do innych świadków tragedii), że nie widziała dwóch motocykli jadących z naprzeciwka. Tuż przed zderzeniem prędkościomierz jej auta wskazywał 124 km/h.
Agnieszka cały czas jest na wolności, chociaż od roku jest osobą prawomocnie skazaną na pięć lat więzienia. Jak to możliwe? Sąd w podłódzkim Zgierzu najpierw, 8 lipca 2025 roku, wstrzymał wykonanie kary, a 16 września odroczył jej wykonanie na okres trzech miesięcy - do 16 grudnia zeszłego roku. Uzyskany w ten sposób czas Agnieszka miała wykorzystać na staż zawodowy. Zanim ten termin upłynął, obrońca Agnieszki Z. wysłał kolejny wniosek o odroczenie kary. Tym razem nie chodziło o staż, tylko o zły stan zdrowia skazanej.
W miniony czwartek, 7 maja, sąd miał orzec, czy młoda kobieta może odsiadywać wyrok. Wymagana w tej sprawie opinia biegłego psychiatry nie nadeszła jednak na czas, więc sąd wyznaczył kolejny termin, za miesiąc. Do tego czasu Agnieszka Z. może być pewna, że pozostanie na wolności.