- Jak rozwiną siłę Wojska Lądowe i obrona rakietowa Polski w kolejnych latach,
- Jak wygląda potencjał militarny Polski względem ukraińskiego w momencie ataku Rosji,
- Czego nam potrzeba, by zdominować Morze Bałtyckie.
Od 2022 roku, od ataku Rosji na Ukrainę, czyli regularnej wojny tuż przy naszej granicy, przygotowujemy się na najgorszy możliwy scenariusz. Tylko w ten sposób możemy odstraszyć potencjalnego wroga. Mamy sojuszników, na których możemy liczyć, ale sami też rośniemy w siłę.
Nasza armia składa się z trzech głównych rodzajów sił: Sił Powietrznych, Wojsk Lądowych i Marynarki Wojennej.
Mamy też Wojska Specjalne, Wojska Obrony Terytorialnej i nowo utworzone Wojska Dronowe. Działają u nas Wojska Obrony Cyberprzestrzeni i Żandarmeria Wojskowa.
I jesteśmy oczywiście częścią NATO. To najpotężniejszy sojusz wojskowy świata. Doktryna obronna Polski opiera się na tej współpracy, a jej kluczowym elementem jest art. 5 Paktu Północnoatlantyckiego - atak na jednego to atak na wszystkich.
W ramach tej współpracy stacjonują u nas żołnierze innych państw. Amerykanów jest od 8,5 do 10 tysięcy. Liczba ta jest zmienna, bo niektóre jednostki czasem wyruszają na ćwiczenia do sąsiednich krajów. Amerykanie są w Redzikowie (baza tarczy antyrakietowej), Żaganiu (pancerna brygadowa grupa bojowa), Powidzu (brygada lotnictwa bojowego), Łasku i Mirosławcu (bezzałogowce i powietrzna misja NATO). W Poznaniu działa wysunięte dowództwo V Korpusu US Army, a w Bemowie Piskim stacjonuje trzon batalionowej grupy bojowej NATO. W sumie sojuszników innych od Amerykanów jest u nas około tysiąca.
A teraz kolej na nas.
Siły Powietrzne
W tej chwili Wojsko Polskie ma 73 maszyny w kraju oraz osiem, które są jeszcze w USA. Szkolą się na nich piloci w przyszłości mający być instruktorami całej naszej kadry zasiadającej za sterami F-35A. Za cztery lata nasza ochrona nieba będzie jeszcze większa. W sumie w 2030 roku mamy mieć 127 maszyn.
Jaką realną siłę daje teraz ten potencjał? Technologicznie - sporą.
- Przeszliśmy prawdziwą rewolucję. Nasze maszyny nie tylko mogą skutecznie walczyć w powietrzu, ale też w czasie rzeczywistym budują świadomość operacyjną dla innych rodzajów sił zbrojnych. Dzięki nim i ich radarom lokalizacja wroga błyskawicznie przesyłana jest do artylerii. To spójny, nowoczesny system - ocenia generał Roman Polko, były dowódca jednostki specjalnej GROM, uczestnik polskiej misji w Afganistanie.
- Jeżeli chodzi o jakość sprzętu, już teraz bylibyśmy w stanie punktowo dominować nad ewentualnymi siłami wroga - dodaje.
Co oznacza "punktowo"?
- Samodzielnie jesteśmy w stanie realizować misje związane z monitorowaniem naszej przestrzeni powietrznej. W naszym zasięgu są też ograniczone działania związane z atakowaniem wybranych celów - mówi Jarosław Wolski, cywilny analityk OSINT zajmujący się wojskiem i obronnością.
Dlaczego "ograniczone"?
- Myśliwców F-16 mamy niewiele. Na domiar złego mamy mało pilotów, mniej więcej tyle samo, co maszyn. Na papierze może to wyglądać dobrze, bo przecież każda maszyna teoretycznie może być poderwana, ale w praktyce zawsze ktoś jest chory, niedysponowany. W tym zakresie musimy szybko coś zrobić - dodaje.
Mniejsza liczba samolotów nie wynika jednak z naszego zaniedbania, a z przyjętej przez Polskę doktryny, która zakłada, że nie będziemy bronić się w pojedynkę - podkreśla Norbert Bączyk, były redaktor naczelny "Nowej Techniki Wojskowej" oraz "Przeglądu Sił Zbrojnych".
- To nie jest chciejstwo i myślenie życzeniowe. W ubiegłym roku, kiedy na Polskę spadły drony wypuszczone przez Rosję, aktywnie zwalczały je holenderskie myśliwce. Siły wspólnotowe już tu są - zaznacza.
- Wojna na Bliskim Wschodzie pokazuje, że dla F-35 nie ma zamiennika. To sprzęt, który przynosi rewolucyjne zmiany na polu walki - podkreśla Jarosław Wolski.
- O ile już teraz dysponujemy przewagą technologiczną nad Rosją, to w przyszłości się to jeszcze zmieni na naszą korzyść - przewiduje gen. Polko i dodaje, że jeżeli zajdzie taka potrzeba, F-35 będą w stanie przełamać wielowarstwową obronę powietrzną Rosji i dokonać głębokich uderzeń odwetowych.
Południowokoreańskie FA-50 i FA-50 PL też będą miały bardzo istotną rolę - ich piloci poprowadzą patrole. Dodatkowo część broni używanej przez F-16 może być przenoszona do FA-50PL, co zwiększy nasz wachlarz możliwości.
Choć 127 maszyn to wciąż niezbyt wiele, to jednak taki potencjał militarny już coś może dać. Jarosław Wolski wskazuje na doświadczenia Ukraińców.
- Nasi sąsiedzi dysponowali względnie słabym lotnictwem, ale mocną obroną przeciwlotniczą. Efekt tej kombinacji jest taki, że Rosjanie, nazywani przed lutym 2022 roku drugą armią świata, biją głową w mur - odpowiada.