Chce do Moskwy, nie ma zgody na lot. Znamy nowy plan słowackiego premiera

Robert Fico, Władimir Putin
Sikorski: wedle mojej bieżącej wiedzy ten problem przestał istnieć
Źródło: TVN24
Jest nowy, "bardzo poważnie brany pod uwagę" scenariusz podróży słowackiego premiera Roberta Ficy do Moskwy - ustalił Patryk Michalski, dziennikarz TVN24+, autor programu "News Michalskiego". Na przelot słowackiej delegacji nie zgodziły się państwa bałtyckie, wniosek trafił też do polskich władz.

Oglądaj "News Michalskiego" w każdy wtorek i czwartek o godz. 9 w TVN24+ lub jako wideo na żądanie

Szef rządu Słowacji Robert Fico chce udać się do Moskwy na obchody rosyjskiego Dnia Zwycięstwa w II wojnie światowej 9 maja. Na przelot samolotu z delegacją nie uzyskał zgody Litwy, Łotwy i Estonii. Wniosek w tej sprawie otrzymała również strona polska. W poniedziałek wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski poinformował jednak, że "ten problem przestał istnieć". Nie podał więcej szczegółów. 

"Podróż kołowa" Ficy do Moskwy

Jak nieoficjalnie ustalił Patryk Michalski, autor programu "News Michalskiego", premier Słowacji bardzo poważnie bierze pod uwagę, że dotrze do Moskwy nie samolotem, a samochodem. Wówczas taka podróż nie wymagałaby zgody Polski ani żadnego innego kraju.

- Podróż kołowa Ficy do Moskwy jest bardzo poważnie brana pod uwagę i prawdopodobna. Chyba że premierowi Słowacji udałoby się znaleźć alternatywną trasę lotu, ale liderzy krajów Unii Europejskiej nie są entuzjastami takiej wizyty - mówi nasze źródło dyplomatyczne.

Według ustaleń Michalskiego, premier Słowacji miał z kilku źródeł usłyszeć, że jeśli upiera się przy wyjeździe, powinien wybrać podróż samochodem. - Sugestia przejazdu, zamiast twardej odmowy przelotu ze strony Polski, ma się wpisywać w strategię stopniowego przeciągania Ficy na europejską stronę - twierdzi nasz rozmówca.

Kolejna wizyta Ficy w Rosji

W jednym z nagrań udostępnionych w mediach społecznościowych szef słowackiego rządu powiedział, że podejście państw bałtyckich nie może powstrzymać go przed "wyrażaniem wdzięczności za wyzwolenie Słowacji, w trakcie którego zginęły dziesiątki tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej". - Na pewno znajdę inną trasę, tak jak w zeszłym roku, kiedy zostaliśmy storpedowani przez Estonię - przekonywał premier Fico w połowie kwietnia, cytowany przez "Kyiv Independent". 

Szef estońskiej dyplomacji Margus Tsahkna podkreślił, że jego kraj nie zgodzi się na skorzystanie ze swojej przestrzeni powietrznej żadnemu państwu, które "decyduje się zacieśniać stosunki z Rosją". Państwa bałtyckie są celem rosyjskich ataków hybrydowych. Od słowackiego rządu odróżnia je również podejście do wojny w Ukrainie. Fico utrzymuje kontakty z Moskwą i jednocześnie krytykuje władze w Kijowie. Na forum UE w tej kwestii wspierał go ustępujący już premier Węgier Viktor Orban. 

Kraje bałtyckie także w ubiegłym roku nie zgodziły się na przelot samolotów zagranicznych oficjeli przez swoje terytoria w drodze do Moskwy, gdzie 9 maja tradycyjnie obchodzone jest zwycięstwo ZSRR nad nazistowskimi Niemcami w II wojnie światowej. 

Wówczas Fico zmuszony był odbyć dłuższy lot, korzystając z korytarza nad Węgrami, Rumunią oraz Morzem Czarnym. Z tej trasy skorzystał też prezydent Serbii Aleksander Vucic. 

Fico ostatnim sojusznikiem Putina w UE?

Po przegranych przez Viktora Orbana wyborach Robert Fico pozostaje jedynym przywódcą kraju Unii Europejskiej, który utrzymuje tak bliskie kontakty z Putinem.

Wyrazem tego była sytuacja podczas konferencji prasowej premiera Donalda Tuska w ubiegłym tygodniu na unijnym szczycie na Cyprze. Było to pierwsze spotkanie przywódców UE po węgierskich wyborach i kampanii, w trakcie której na jaw wyszły informacje o relacjonowaniu unijnych szczytów Moskwie przez szefa węgierskiej dyplomacji Petera Szijjarto

- Wczoraj można było odczuć ogromną ulgę pośród liderów, bo po raz pierwszy od lat nie było na sali żadnych Rosjan obecnych, jeżeli państwo wiecie, o czym mówię - powiedział szef polskiego rządu.

Gdy mówił te słowa, za jego plecami przeszedł premier Słowacji Robert Fico. Mężczyźni uścisnęli sobie dłonie, po czym Fico poszedł dalej. Tusk odwrócił się do dziennikarzy i puścił do nich oko. - Czy aby na pewno? - słychać pytanie jednej z reporterek. - Nie, nie, nie, żartuję - odpowiedział szybko Tusk.

Czytaj także: