Nieobecność Pauliny Hennig-Kloski na poniedziałkowym posiedzeniu klubu Polski 2050, na które została zaproszona, zaogniła i tak trudne relacje pomiędzy politykami, którzy do niedawna razem tworzyli partię. Z ustaleń Patryka Michalskiego, autora programu "News Michalskiego" w TVN24+ wynika, że Polska 2050 nie rezygnuje z próby wezwania Pauliny Hennig-Kloski i oczekuje, że ministra klimatu do czwartkowego głosowania nad wotum nieufności znajdzie czas i przyjdzie na spotkanie z całym klubem. - Jeśli się nie pojawi, każdy scenariusz bierzemy pod uwagę. Wiem, że kolejni posłowie są gotowi poprzeć wniosek o jej odwołanie - mówi jeden z polityków Polski 2050.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Wniosek o odwołanie ministry Hennig-Kloski. Tak zagłosuje Lewica
Dotąd poparcie opozycyjnego wotum nieufności deklarowali posłowie Bartosz Romowicz i Adam Luboński. - Ultimatum nie robi na nas żadnego wrażenia. Oczywiście nikt z nas nie zamierza wychodzić z rządu, bo o tym nie rozmawiamy, ale to nie jest styl, w którym chcemy być w koalicji - komentuje nasz rozmówca z Polski 2050. Słowa o ultimatum to nawiązanie do rozmowy szefowej partii Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z premierem. Według nieoficjalnych ustaleń Patryka Michalskiego, szef rządu miał ostrzec, że poparcie wotum przez Polskę 2050 oznaczałoby ich koniec w koalicji.
Jeden z posłów Polski 2050 w nieoficjalnej rozmowie twierdzi, że "Paulina Hennig-Kloska schowała się za premierem". - Chodzi i opowiada w mediach, że Donald Tusk chce, żeby nadal była ministrą. Zamiast odpowiedzieć na nasze pytania, jest butna i zbyt pewna siebie - komentuje nasze źródło. Ministra klimatu w piśmie przekazała, że "zobowiązania międzynarodowe" uniemożliwiły jej wzięcie udziału w posiedzeniu klubu. Przypomniała też, że w połowie kwietnia zaprosiła koalicjantów do resortu klimatu na rozmowy, ale przedstawiciele Polski 2050 się na nim nie pojawili.