"Łowczyni szpiegów" obejmie funkcję wiceszefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego

pap_20230216_0PT
Magdalena Ejsmont nowym komendantem stołecznej straży miejskiej
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Piotr Nowak/PAP
Słynna "łowczyni szpiegów" Magdalena Ejsmont obejmie wkrótce funkcję wiceszefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego - potwierdził tvn24.pl. Jej kandydaturę na to stanowisko będą opiniować posłowie z komisji do spraw służb specjalnych. 

Na podstronie speckomisji jest zapowiedź środowego posiedzenia z tak enigmatycznie opisanym pierwszym punktem obrad: "zaopiniowanie wniosku Ministra Obrony Narodowej w sprawie powołania zastępcy Szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego".

Według naszych ustaleń chodzi właśnie o Magdalenę Ejsmont, której kariera w wojskowym kontrwywiadzie załamała się, gdy w listopadzie 2015 roku ministrem obrony narodowej został Antoni Macierewicz. Wcześniej poinformował o tym portal XYZ.

Zapytany o to wprost przewodniczący speckomisji poseł Marek Biernacki nie zaprzecza. - Byłby to symboliczny moment na powrót. Pani major obejmuje wysokie stanowisko, gdy więźniowie na Białorusi, w tym Andrzej Poczobut, odzyskują wolność. A to ona przez lata płaciła za to, że walczyła o polskiego żołnierza zatrzymanego właśnie na Białorusi - mówi Biernacki.

Sama Ejsmont - choć odebrała telefon od dziennikarza tvn24.pl - odmówiła obecnie jakiegokolwiek komentarza.

- Sądzę, że kwalifikacje i dorobek major Magdaleny Ejsmont w służbach specjalnych są nie do podważenia. Służyła m.in w Afganistanie, znacząco przysłużyła się dla bezpieczeństwa polskich misji. Zdobyła także doświadczenie, kierując Strażą Miejską w Warszawie, a to jest przecież ogromna jednostka, garnizon liczący ponad 1000 osób - powiedział nam Tomasz Siemoniak, minister koordynator służb specjalnych. 

Wróg Macierewicza

Major to bohaterka reportażu "Łowczyni szpiegów odchodzi z wojska". Gdy do 2015 roku służyła w pionach operacyjnych SKW, zajmowała się aktywnym rozpracowywaniem rosyjskiego zagrożenia, tropiła rosyjskich agentów. Za swoje działania otrzymała wiele nagród i odznaczeń. 

Była wtedy jedną z niewielu kobiet pracujących w pionach operacyjnych w polskich służbach specjalnych. Jej kariera załamała się nagle, gdy w 2015 roku tekę ministra obrony objął Antoni Macierewicz, a szefem wojskowego kontrwywiadu został jego znajomy, cywil Piotr Bączek.

Wtedy to wobec major Ejsmont wszczęto postępowanie dyscyplinarne, zdegradowano ją o stopień, a w końcu odebrano jej niezbędne do pracy w służbach specjalnych poświadczenia bezpieczeństwa. Musiała odejść ze służby, zanim zdobyła uprawnienia emerytalne.

Stoczyła prawniczą batalię, która trwała aż dziewięć lat - od 2015 do 2024 roku - którą w końcu wygrała. - Wygraliśmy sprawę w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Jednak ówczesna SKW rozpoczęła procedurę odebrania poświadczeń na nowo i musieliśmy jeszcze raz przejść Wojewódzki Sąd Administracyjny, by dopiero w 2024 roku znów wygrać w Naczelnym Sądzie Administracyjnym - wyjaśniał mecenas Antoni Kania-Sieniawski, który przez te lata reprezentował major.

Gdy zapadł drugi z dwóch wyroków NSA, Ejsmont pełniła funkcję komendantki warszawskiej straży miejskiej. Na stanowisku w stołecznej straży była przez trzy lata. Zakończyła pełnienie tej funkcji w sierpniu 2025 roku. Do służby w SKW wróciła jesienią ubiegłego roku.

OGLĄDAJ: Łowczyni szpiegów odchodzi z wojska
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: