O zawarciu umowy poinformowała sama Agencja Rozwoju Przemysłu, a dokładnie kontrolowane przez nią Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych. To dopiero druga realizacja, która dostała dofinansowanie z niedawno uruchomionego Polskiego Zielonego Funduszu.
"ARP TFI zawarło umowę inwestycyjną dotyczącą nowatorskiego projektu budowy dziewięciu biometanowni rolniczych (...) wartość przedsięwzięcia wynosi niemal 400 milionów, a zaangażowanie Polskiego Zielonego Funduszu - 59 milionów" - tak brzmi kluczowy fragment komunikatu, który na internetowej witrynie ARP TFI pojawił się 13 stycznia.
Miliony dla spółki Daniela O.
Na mocy porozumienia środki trafią do stworzonej w 2023 roku warszawskiej spółki Green Gas Energy. Z lektury danych rejestrowych niewiele można się o niej dowiedzieć. Nie ma niemal żadnej biznesowej historii, bo powstała dopiero w 2023 roku, ma kapitał zakładowy wynoszący 5 tysięcy złotych.
Jej współudziałowcem i prezesem jest Daniel O. Z dostępnych danych wynika, że w ostatnich dniach w jego spółce doszło do zmiany mniejszościowego udziałowca. Jeszcze nie wiadomo, kto jest teraz wspólnikiem Daniela O., bo zmiany czekają na zatwierdzenie przez sąd. Z dostępnych dokumentów wynika też, że w pierwszym roku działania firma miała przychodów nieco ponad 250 tysięcy, a zysku wypracowała 5 tysięcy.
Prezes i współwłaściciel Daniel O.
Samo nazwisko współwłaściciela i zarazem prezesa musimy skracać, gdyż ma on status podejrzanego w śledztwie prowadzonym w Prokuraturze Okręgowej w Gliwicach.
Fakt przedstawienia mu zarzutów i ich szczegóły ujawnił w styczniu 2025 roku dziennikarz śląskiego oddziału "Gazety Wyborczej" Marcin Pietraszewski w tekście pt. "Byli szefowie JSW podejrzani o działanie na szkodę spółki. W tle sprawy nazwiska osób związanych z Prawem i Sprawiedliwością".
Na początku lutego gliwicka prokuratura oficjalnie poinformowała, że Daniel O. oraz trzy inne osoby usłyszały zarzuty niegospodarności i działania na szkodę Jastrzębskiej Spółki Węglowej w okresie od października 2017 roku do grudnia 2019 roku i wyrządzenia szkody w wysokości 1,9 milionów złotych.
- Aktualnie postępowanie toczy się przeciwko czterem podejrzanym, którym postawiono zarzuty popełnienia przestępstwa z art. 296 § 1 k.k., z art. 296 § 3 k.k. i innych. Z uwagi na dobro śledztwa nie jest możliwe udzielenie szczegółowych informacji o jego przebiegu - przekazała nam rzeczniczka gliwickich prokuratorów Agnieszka Bukowska.
Jak informuje prokuratura, ustalono, że JSW w okresie objętym zarzutami zawarła umowę na usługi doradcze z niewielką firmą z Kobiernic, która za swoje usługi otrzymywała wynagrodzenie w kwocie niemal 50 tysięcy złotych miesięcznie. "Z uzyskanej opinii biegłych wynikało, że zawarcie tej umowy było nieuzasadnione gospodarczo, a uzyskane w ramach współpracy raporty miały niską wartość merytoryczną" - oceniają śledczy.
Dla kogo pieniądze
Jak pisał Marcin Pietraszewski, w 2017 roku zarząd JSW kierowany przez Daniela O. zgodził się na podpisanie umowy o doradztwo z firmą, która "nie miała nawet strony internetowej, a na biznesowych portalach można było znaleźć tylko jej adres, bez numeru telefonu czy maila".
Potwierdziliśmy, że w sumie ta niewielka firma zainkasowała z górniczego giganta 1,9 miliona złotych. A autorami raportów byli powiązani z rządzącym wtedy Prawem i Sprawiedliwością eksperci: m.in. szwagier posła PiS czy syn członkini zarządu Fundacji Lux Veritatis kontrolowanej przez ojca Tadeusza Rydzyka. Sam Daniel O. jeszcze jako prezes JSW był regularnie gościem w Toruniu i na falach rozgłośni Radio Maryja, rozmawiając na przykład o przyszłości polskiego górnictwa.
Tyle że w ocenie prokuratorów raporty dostarczane JSW na podstawie tej umowy były niskiej wartości - stąd formułują zarzuty z artykułu 296.
Kto będąc obowiązany na podstawie przepisu ustawy, decyzji właściwego organu lub umowy do zajmowania się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą osoby fizycznej, prawnej albo jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej, przez nadużycie udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku, wyrządza jej znaczną szkodę majątkową podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do lat pięciutak brzmi artykuł 296 par 1 Kodeksu karnego
Z ustaleń Pietraszewskiego wynika, że w 2021 roku nowy zarząd JSW zakończył współpracę z firmą doradczą i zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Pierwotnie śledztwo prowadzili prokuratorzy i policjanci z Jastrzębia-Zdroju.
Kiedy pod koniec 2022 roku policjanci dokonali serii przeszukań w JSW i firmach doradczych, "sprawą nieoczekiwanie zainteresowała się nadzorowana wtedy przez Zbigniewa Ziobro Prokuratura Krajowa" - pisał Pietraszewski.
W efekcie tego nadzoru sprawę odebrano śledczym i przekazano do Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Tutaj zarzuty sformułowano dopiero na przełomie 2024 i 2025 roku, czyli już po ostatnich wyborach parlamentarnych. W rozmowie z "Wyborczą" mecenas Marcin Nowak, pełnomocnik prawny JSW, twierdzi, że zawiadomienie w tej sprawie zostało złożone mimo wydania wewnętrznej opinii stwierdzającej brak znamion przestępstwa. Dodaje, że spółka złożyła wniosek o umorzenie prokuratorskiego postępowania.
Komórka do prześwietleń
Z informacji tvn24.pl wynika, że w Agencji Rozwoju Przemysłu od kilkunastu miesięcy istnieje wyspecjalizowana komórka, która prześwietla wszystkich jej kontrahentów.
Nazywa się Biuro Analiz Bezpieczeństwa, a jej głównym zadaniem jest drobiazgowa weryfikacja pożyczkobiorców Agencji.
- Na podstawie specjalnego porozumienia Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych ARP może korzystać z usług tej komórki, by sprawdziła podmioty ubiegające się o dofinansowanie - mówi jeden z naszych rozmówców, zastrzegając swoją anonimowość.
Nasz rozmówca opisuje również metodykę działań Biura Analiz Bezpieczeństwa: sprawdzenie przeszłości biznesowej akcjonariuszy, członków władz spółek, wiarygodności biznesu mierzonego czasem działalności, skalą działania i zrealizowanymi w przeszłości projektami.
Czy prześwietlono Daniela O.?
Dlatego też redakcja tvn24.pl zapytała Agencję Rozwoju Przemysłu, czy prześwietlono samego współzałożyciela i prezesa Daniela O. oraz czy Agencja miała wiedzę, że jest objęty prokuratorskim śledztwem. Konkretnej odpowiedzi na to pytanie nie otrzymaliśmy.
- Wszystkie inwestycje funduszu zarządzanego przez ARP TFI realizowane są zgodnie z najwyższymi standardami, z obowiązującymi przepisami prawa, postanowieniami statutu i strategii inwestycyjnej funduszu inwestycyjnego w ramach procesu inwestycyjnego, uwzględniającego ocenę potencjału inwestycyjnego oraz analizę ryzyka. ARP TFI nie udziela informacji na temat przebiegu procesów inwestycyjnych realizowanych w ramach zarządzanych funduszy inwestycyjnych zamkniętych, które zgodnie z ustawą o funduszach inwestycyjnych i zarządzaniu alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi stanowią tajemnicę zawodową - taką odpowiedź przesłała nam Katarzyna Frendl, dyrektorka biura prasowego ARP.
Zapytaliśmy również o to, czy brak biznesowej historii spółki Green Gas Energy nie przeszkodził w udzieleniu jej 59 milionów.
- Decyzja o zaangażowaniu w projekt GGE została poprzedzona szczegółową analizą potencjału biznesowego spółki, jej modelu operacyjnego oraz dotychczasowych osiągnięć. Szczegółowe informacje na temat realizowanych przez GGE projektów stanowią element poufny umowy i ze względu na ochronę know-how oraz interesów biznesowych obu stron nie podlegają publicznemu ujawnianiu. Możemy zapewnić, że nasza ocena była pozytywna i oparta na przekonujących perspektywach rozwoju tej współpracy - zaznaczono.
Nasz rozmówca związany z ARP komentuje: - Biorąc pod uwagę brak jakichkolwiek osiągnięć spółki Green Gas Energy, zarzuty dla jej prezesa i właściciela, aż nie wierzę, by ktoś mógł zdecydować o przekazaniu 59 milionów z publicznych środków.
Małe ministerstwo
Prezesem Agencji Rozwoju Przemysłu jest aktualnie Bartłomiej Babuśka, przedsiębiorca i w przeszłości samorządowiec z Tarnowa. Od ostatnich wyborów parlamentarnych jest już trzecim prezesem "małego ministerstwa", jak bywa określana Agencja Rozwoju Przemysłu. Pierwszym został młody przedsiębiorca ze Śląska Michał Dąbrowski. Został jednak odwołany ze swojej funkcji m.in. po ujawnieniu przez redakcję tvn24.pl, że podpisał umowę ze skazanym aferzystą. Kulisy zawierania tych lukratywnych dla przestępcy umów prześwietla teraz prokuratura po doniesieniu, które złożyła sama Agencja Rozwoju Przemysłu.
Jego następcą został Wojciech Balczun, który już po sześciu miesiącach na tym stanowisku awansował na ministra aktywów państwowych. W fotelu prezesa "małego ministerstwa", czyli Agencji Rozwoju Przemysłu, zastąpił go jego najbliższy współpracownik i prywatnie dobry znajomy Bartłomiej Babuśka.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: TVN24