Tegoroczna zima coraz mocnej przypomina tę z przełomu 2009/2010, a my oglądamy sezon drugi "zimy, która nie chce odejść". Jeszcze w piątek trzynastego temperatura wzrastać ma do 8 stopni, ale opady deszczu zaczną na północy przechodzić w śnieg, a stanie się tak wraz z napieraniem na ciepłe masy powietrza wielkiej zatoki chłodu. Wiry niżowe, rozciągnięte od Morza Norweskiego po Morze Śródziemne, zaczną tłoczyć z północy kolejną porcję zimna. A wyraźnie rysuje się w prognozach modeli pogodowych - amerykańskich, europejskich i rosyjskich - że ten chłód jeszcze długo nam nie odpuści. I gdyby chociaż pogoda zdeklarowała się, w którą stronę podąża!
Tymczasem następować mają po sobie kliny ciepła i zatoki chłodu niosące huśtawkę pogodową w Polsce do wiosny. Rozbity niedawno wir polarny zainspirował cyrkulację powietrza przy ziemi do spływu arktycznych mas w stronę Kanady oraz Północnego Atlantyku. Te, napierając na ciepłe i wilgotne powietrze oceaniczne, dają impuls do rozwoju wielkich cyklonów szerokości umiarkowanych, sterujących na przemian wrzutami nad Europę ciepła z południa i zimna z północy.
Do około 25 lutego te dynamiczne wiry niżowe zafundują nam śnieżyce na zmianę z deszczem, a dopiero pod koniec miesiąca rozbudować się ma wał wyżowy, sięgający od Afryki północnej po Syberię. W wiosnę meteorologiczną 1 marca Europa Środkowa i Bałkany wkraczać mają pod ramię z jęzorem zimna sięgającym z głębi Arktyki rosyjskiej. Natężenie mrozu to jeszcze sprawa otwarta, ale sygnał, że zimno szybko nie opuści, jest wyraźny.