Ze strachu o siebie samego Jarosław Kaczyński poświęca dzisiaj pozycję swojego kandydata w wyborach prezydenckich. Przecież to, co zrobił, ośmieszyło go, ośmieszyło cały obóz polityczny - powiedział w sobotę w "Faktach po Faktach" w TVN24 szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jan Grabiec, komentując scysję prezesa PiS z Romanem Giertychem w Sejmie.
W środę doszło do awantury w Sejmie. Najpierw Jarosław Kaczyński wszedł na mównicę i nazwał Romana Giertycha "głównym sadystą". Po chwili - gdy Giertych zajął miejsce na mównicy - prezes PiS stanął koło niego i, przeszkadzając w wypowiedzi, nazwał między innymi "łobuzem". - Jarku, siadaj, spokojnie - odpowiadał mu poseł KO. Wokół zaczęli się gromadzić inni posłowie PiS, którzy posła KO wielokrotnie nazwali "mordercą".
W związku z tą sytuacją 50 posłów PiS - w tym Jarosław Kaczyński - zostało ukaranych za naruszenie powagi izby. Wobec prezesa PiS oraz posłanki Iwony Arent Prezydium Sejmu zastosowało najwyższy wymiar kary.
"Jarosław Kaczyński popełnił błąd"
- Ja wierzę w resocjalizacyjny charakter tego rodzaju kar, bo one dotykają każdego osobiście - powiedział szef KPRM Jan Grabiec. Jak dodał, "dużo łatwiej jest mówić takie rzeczy, kiedy się żadnych konsekwencji nie ponosi".
- Jarosław Kaczyński popełnił błąd, ale jego wierni przyboczni poszli za nim. Niezależnie od sytuacji, idą za swoim pasterzem. To jest zrozumiały mechanizm, zwłaszcza w takich wodzowskich partiach - stwierdził. Według niego "metodą Jarosława Kaczyńskiego zawsze było coraz większe antagonizowanie, podbijanie stawki, licytowanie coraz wyżej".
Zdaniem Grabca prezes PiS "przelicytował się" już podczas swojego pierwszego wystąpienia w Sejmie 2 kwietnia, które było początkiem całego zamieszania. W jego ocenie Kaczyński "rozminął się kompletnie z nastrojami społecznymi".
- Myślę, że dał się ponieść emocjom. Kiedy mówił o śmierci pani Barbary, mówił spokojnie, z szacunkiem tego wszyscy słuchaliśmy. Kiedy zaatakował Romana Giertycha, i to w taki sposób bezwzględny, widać było, że chodzi o jego własny interes, o lęk jego samego przed tym, co się wydarzy w tym śledztwie, czy będzie oskarżonym, czy akt oskarżenia trafi do sądu i czy może być skazany. Bo z tego, co wiemy z faktów, które opublikowały media, widać, że to oskarżenie może być poważne - mówił Grabiec.
"Poświęca pozycję PiS-u, żeby bronić siebie samego"
Zwrócił uwagę, że to Jarosław Kaczyński odpowiada za politykę spółki Srebrna, "okazał się deweloperem, osobą, która tak naprawdę zarządzała tą spółką przez słupy". - Sam o wszystkim decydował, chociaż przez wiele lat temu zaprzeczał - powiedział szef KPRM.
- To on ponosi odpowiedzialność za to, co się wtedy wydarzyło i to jego osobiste poczucie zagrożenia, że dzisiaj nie ma już parasola ochronnego, że dzisiaj prokurator bezstronnie wysłucha świadków, zbada materiały dowodowe i ewentualnie skieruje akt oskarżenia do sądu - mówił gość "Faktów po Faktach".
W jego opinii "to ze strachu o siebie samego (Kaczyński ) poświęca dzisiaj pozycję swojego kandydata w wyborach prezydenckich". - Przecież to, co zrobił, ośmieszyło go, ośmieszyło cały obóz polityczny. Poświęca pozycję PiS-u po to, żeby bronić siebie samego - stwierdził Grabiec.
Giertych "próbował obrócić w żart tę napiętą sytuację"
W trakcie scysji z Kaczyńskim w Sejmie Roman Giertych powiedział: - Nie jestem z panem, panie Kaczyński, po imieniu, tylko badacze genealogii wykazali, że jestem wujkiem pana Kaczyńskiego daleko spowinowaconym. Mów mi "wuju", Jarku.
Pytany w TVN24 o wypowiedź Giertycha, Grabiec odparł: - trudno, żeby po tych słowach, które wypowiedział Jarosław Kaczyński, uśmiechał się i podawał rękę Jarosławowi Kaczyński. Myślę, że próbował obrócić w żart, mniej czy bardziej udany, tę napiętą sytuację.
- Jeśli wstaje 40 osób i otacza jednego posła, wykrzykując, że jest mordercą i wskazując na niego rękami, i ci lepiej zbudowani posłowie PiS-u zbliżają się w jego otoczenie, mógł się poczuć po prostu fizycznie zagrożony - ocenił Grabiec. W jego ocenie Giertych "w tej sytuacji zachował się bardzo godnie".
"Robienie polityki na czyjejś śmierci jest przez Polaków odrzucane"
Szef KPRM był także pytany, dlaczego jego zdaniem PiS tak ostro gra sprawą śmierci Barbary Skrzypek.
- Po pierwsze dlatego, że ten typ uprawiania polityki na trumnach często przynosi im efekty. Po drugie to jest kwestia zagrożenia samego prezesa. Jego osobistego bezpieczeństwa w przyszłości. Jego statusu, również materialnego, bo gdyby został skazany na karę więzienia, nawet w zawiasach, nie mógłby być dalej posłem - zauważył Grabiec.
Według niego to "poczucie zagrożenia sprawia, że ta sprawa jest ciągle przywoływana" . - Dziś politycy PiS-u pokazywani są jako oskarżeni, potencjalnie oskarżeni albo już oskarżeni. Posłowie uciekają za granicę albo trafiają do aresztu, a w tej sytuacji próbują stać się ofiarami. Pokazać, że rzekomo są ofiarami. Zmienić trochę sposób widzenia, ale widać, że ludzie tego nie kupują - stwierdził dodając, że "robienie polityki na czyjejś śmierci jest już dzisiaj przez Polaków odrzucane".
Autorka/Autor: momo/tok
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Albert Zawada