Interwencja w mieszkaniu Sakiewicza. Szef MSWiA tłumaczy
Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez policjantów, którzy interweniowali w mieszkaniu szefa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza. Zawiadomienie złożyła asystentka Sakiewicza. Policjanci pojawili się w mieszkaniu w efekcie sygnału, który pierwotnie otrzymało biuro Rzecznika Praw Dziecka. Wynikało z niego, że dziecko przebywające w tym mieszkaniu chce popełnić samobójstwo.
Interwencję policji tłumaczył minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński w "Kropce nad i" w TVN24. - Policja zainterweniowała, bo musi interweniować. To jest jej po prostu obowiązek, bo chodzi o dobro dziecka. A to, że osoba, która otworzyła drzwi, nie chciała współpracować z policją, to jest fakt - mówił.
Dementował też doniesienia o wyważaniu drzwi. - Nikt nie "wywalał" drzwi tam. To pan Sakiewicz opowiada. Chce stworzyć atmosferę nadzwyczajnej interwencji policji. Nie, policjanci przyjechali, ponieważ mieli takie zgłoszenie i taki był obowiązek - podkreślił.
Kierwiński: policja będzie działać niezależnie od histerii Sakiewicza
Monika Olejnik dopytywała, czy w trakcie interwencji konieczne było założenie kajdanek asystentce Sakiewicza. - To jest decyzja policjantów, którzy reagują w trybie wyższej konieczności. Prokuratura pewnie będzie sprawdzać tę interwencję. Ja wiem jedno, że w tego typu sprawie, niezależnie od histerii pana Sakiewicza, policja będzie reagować - odpowiedział Kierwiński.
Przedstawił też statystyki dotyczące interwencji policji od początku stycznia do 30 kwietnia. Wynika z nich, że w tym okresie było łącznie 1116 zgłoszeń dotyczących zagrożenia życia ludzkiego. Jak zaznaczył szef MSWiA, w 1084 przypadkach informacja była prawdziwa, z czego 618 osób wymagało natychmiastowej hospitalizacji.
- Dziwię się natomiast, że ktoś w takiej sytuacji nie chce współpracować z policją, że uważa, że może spróbować przed policją zamknąć drzwi albo powiedzieć: nie, nie będziemy - dodał.
Co z nagraniem z interwencji?
Jak dowiedział się tvn24.pl, aktualnie trwają dyskusje w policji i prokuraturze dotyczące ujawnienia całości nagrań z interwencji. Problemem jest fakt, że film "mógłby narazić na śmieszność" Sakiewicza, który był niekompletnie ubrany od pasa w dół.
Kierwiński pytany o tę kwestię, odpowiedział: - Takie same wątpliwości jak prokuratura miała policja i (…) kierowała się też dobrem tych osób, które na tym nagraniu były utrwalone.
Minister był dopytywany, czy nagranie zostanie opublikowane. - To będzie teraz decyzja prokuratury, ponieważ jest już postępowanie i śledztwo - odparł.
- W sprawie takiej jak fałszywe zgłoszenia wszystkie osoby, niezależnie od tego, czy są dziennikarzami jakiejś telewizji czy politykami, powinny współpracować z policją. Jeżeli ktoś nie rozumie, że w takich sprawach się współpracuje z policją, to znaczy, że nie rozumie, jak wielkie może być potencjalne niebezpieczeństwo - mówił.
Kierwiński: ta sprawa jest traktowana poważnie
Telewizja Republika podała, że "pracownicy stacji są celem ataków związanych z fałszywymi wezwaniami służb", które są informowane, jakoby w mieszkaniach ludzi związanych ze stacją były osoby chcące targnąć się na swoje życie lub że znajdują się tam ładunki do zdetonowania.
Sprawą zajmują się policjanci z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości i funkcjonariusze komendy stołecznej. - Ta sprawa jest traktowana poważnie. Tylko warto by było, żeby ci, którzy zgłaszają te przypadki albo są ofiarami tychże przypadków, fałszywych zgłoszeń, chcieli z policją współpracować, a nie policję atakować. Bardzo dużo jest teorii spiskowych pana Sakiewicza, a nie ma realnej chęci współpracy z policją - skomentował Kierwiński.
Policja otrzymała też fałszywe zgłoszenie dotyczące posesji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
Szef MSWiA: prezydent uczestniczy w powielaniu fake newsów
Interwencję w mieszkaniu Sakiewicza skomentował prezydent Karol Nawrocki. We wpisie na X ocenił, że "jeżeli dziennikarz w Polsce musi się zastanawiać, czy kolejne fałszywe zgłoszenie nie skończy się wejściem służb do domu, skuwaniem współpracowników i przeszukaniem redakcji - to znaczy, że przekraczana jest bardzo niebezpieczna granica".
Do wpisu Nawrockiego odniósł się gość TVN24. - Pan prezydent uczestniczy w powielaniu fake newsów - powiedział. Jak dodał, policjanci nie dokonywali przeszukania mieszkania, ale sprawdzali, "czy tam nie dzieje się coś złego".
Szef BBN Bartosz Grodecki zapowiedział, że wystąpi do szefa MSWiA o informacje w sprawie rzekomego "nękania" Republiki. - Oczywiście informacje zostaną mu udzielone w ramach jego kompetencji, bo nie jest kompetencją pana ministra Grodeckiego pytać o poszczególne interwencje policjantów, ale na te pytania, na które będziemy mogli w ramach prawa odpowiedzieć, odpowiemy - zapewnił Kierwiński.
Jak powiedział, "wolałbym, żeby i pan prezydent Nawrocki, i pan minister Grodecki, zamiast snuć swoje teorie i dorzucać politykę do tego, do tej trudnej sytuacji, żeby jednak czytali komunikaty policji". - To są polscy funkcjonariusze, którzy dbają o bezpieczeństwo także pana prezydenta, pana ministra Grodeckiego. I trochę więcej szacunku do nich i więcej zaufania - zaapelował.
Służby włoskie poinformowały o wylocie Ziobry? Kierwiński: nic na ten temat nie wiem
Szef MSWiA był też pytany o ucieczkę byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Według ustaleń Radia Zet polityk PiS wyleciał do USA z lotniska w Mediolanie. - Zbigniew Ziobro nie miał wystawionego europejskiego nakazu aresztowania, więc mógł się przemieszczać pomiędzy krajami Unii Europejskiej - komentował minister w "Kropce nad i".
Jak dodał, to, "na czym się koncentrujemy, to, w jaki sposób przyprowadzić Ziobrę z powrotem do Polski". - Nie mam wątpliwości, że ten wniosek, który zostanie złożony (o ekstradycję), prędzej czy później doprowadzi do tego, że Ziobro trafi przed polski wymiar sprawiedliwości - przekonywał.
Olejnik dociekała w sprawie ustaleń Radia Zet. - Polskie służby specjalne nie prowadzą operacji poza granicami kraju w takich sytuacjach jak z panem Ziobro. Więc nawet jeżeli jakieś informacje w sposób legalny są zbierane, to służby się nie dzielą takimi informacjami - odparł Kierwiński.
Według Radia Zet 15 maja włoskie służby poinformowały o wylocie Ziobry stronę polską. - Nic na ten temat nie wiem, aby służby włoskie przekazywały takie informacje - stwierdził szef MSWiA.
Przypomniał też, że w przypadku drugiego poszukiwanego posła PiS Marcina Romanowskiego wystawiono europejski nakaz aresztowania, co według ministra oznacza, że "w każdym kraju Unii Europejskiej, jeżeli tylko służby tamtego kraju, policja czy służby graniczne zobaczą Romanowskiego, poinformują nas".
Transkrypcja aktów małżeńskich. Kierwiński: rozporządzenie będzie gotowe w tym tygodniu
Premier Donald Tusk zobowiązał w ubiegłym tygodniu wicepremiera, ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego oraz szefa MSWiA do wydania odpowiedniego rozporządzenia w sprawie wyroku TSUE, a także marcowego wyroku Naczelnego Sądu Najwyższego dotyczącego transkrypcji aktów małżeńskich par jednopłciowych.
Kierwiński był pytany, kiedy rozporządzenie zostanie podpisane. Jak odpowiedział, "to jest perspektywa tego tygodnia, środa-czwartek". Poinformował, że w poniedziałek zakończyły się konsultacje projektu rozporządzenia ze wszystkimi resortami. - Myślę, że jutro (wtorek) to jest ten czas, kiedy Rządowe Centrum Legislacji przygotuje już oficjalny dokument, który zostanie podpisany przez ministra Gawkowskiego i kontrasygnowany przeze mnie - przekazał.
Pytany, jakie z tych wpisów do polskich rejestrów będą wynikały prawa dla tych małżeństw, ocenił, że będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie - jak dziedziczenie czy informacja medyczna.
Zaznaczył jednak, że wiele będzie też zależało od decyzji sądów, bo uregulowanie poszczególnych spraw znajduje się w konkretnych ustawach resortowych. - Natomiast znajdą się pewnie takie kwestie, co do których polskie ustawy mówią bardzo jasno: małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny. Na przykład kwestie adopcyjne tak są opisywane w polskim prawie - wskazał.
Według ministra, co do niektórych praw zapisanych w konkretnych ustawach, pewnie będzie to jeszcze przedmiotem analiz sądowych.