Policja na posesji Jarosława Kaczyńskiego

Posesja Jarosława Kaczyńskiego w Warszawie
Szef MSWiA o interwencji policji na posesji Kaczyńskiego
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Archiwum TVN24
Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek poinformował, że w niedzielę policja interweniowała na posesji Jarosława Kaczyńskiego na warszawskim Żoliborzu. Funkcjonariusze sprawdzali zgłoszenie o zagrożeniu, które wpłynęło do komendy mailowo. Nie potwierdziło się.

Rzecznik PiS w opublikowanym w poniedziałek wpisie wskazał, że "do długiej listy prowokacji obecnie rządzących, wykorzystujących służby wobec opozycji i niezależnych mediów, należy dopisać wczorajszą interwencję policji na posesji p. prezesa Jarosława Kaczyńskiego".

Rafał Bochenek podał, że w niedzielę wieczorem do policji, drogą elektroniczną, miało wpłynąć zgłoszenie "o podłożeniu ładunków wybuchowych w ogrodzie p. prezesa J. Kaczyńskiego". Następnie przed jego domem pojawił się patrol, który chciał przeszukać teren wokół domu.

"Choć zachowanie mundurowych akurat w tej sytuacji nie budziło kontrowersji, to trzeba jasno stwierdzić: trwa seria prowokacji wobec opozycji i przybiera ona na sile" - zarzucił rządzącym rzecznik PiS.

Fałszywe alarmy, jeden dotyczył posesji prezesa PiS

Sprawę skomentowała rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Karolina Gałecka. Jak zaznaczyła, "to nie pierwszy raz kiedy w Polsce mamy do czynienia z kaskadowymi informacjami ws. fałszywych alarmów dot. podłożenia ładunków wybuchowych".

Gałecka dodała, że zgłoszenia wpływają pod różne adresy, a policja "wykonuje czynności w celu ujęcia sprawców".

"Jak trudne są to sprawy doskonale pan pewnie wie, za czasów PiS jakoś nie udało się ustalić sprawców fałszywych alarmów podczas matur w 2019 r. Nie podnosiliście wówczas też takiej ogólnopolskiej histerii" - napisała rzeczniczka resortu spraw wewnętrznych. I zaapelowała: "Pozwólcie pracować służbom i odłóżcie politykę w tym czasie na bok. Wyjdzie to na dobre Wszystkim Polakom".

Niedzielną interwencję potwierdził w rozmowie z Onetem rzecznik Komendy Stołecznej Policji podkomisarz Jacek Wiśniewski. Doprecyzował, że zgłoszenie wpłynęło o godzinie 22.20 i dotyczyło sygnału o podłożeniu ładunku wybuchowego na terenie posesji na Żoliborzu. Wiadomość dostarczono mailowo. Rzecznik wskazał też, że patrol pojechał na miejsce, ale informacja o zagrożeniu się nie potwierdziła.

"Policjant ma kilka minut na podjęcie decyzji"

O sprawę był pytany w poniedziałkowej "Kropce nad i" minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.

- Co ma zrobić policja, jak ma takie zgłoszenie? Naprawdę chcielibyśmy, żeby policjant, który dostaje taką informację, że jest zagrożenie, podłożony ładunek, powiedział: "a nie, nie jadę, bo to jest u Kaczyńskiego czy u Sakiewicza"? Nie, policjant ma kilka minut na podjęcie decyzji. Reaguje, bo jest tak przyzwyczajony, tak jest nauczony, żeby pomagać drugiemu człowiekowi - skomentował sprawę Kierwiński.

Zdaniem ministra, takie są procedury, które obowiązują od wielu lat. - Dziwię się, że politycy PiS nie rozumieją tego dziś - dodał.

Służby i eksperci ustalają, kto stoi za alarmami

W ostatnich dniach Komenda Stołeczna Policji informowała, że "prowadzi szeroko zakrojone działania związane z serią fałszywych alarmów oraz zgłoszeń dotyczących zagrożenia życia, zdrowia i bezpieczeństwa publicznego". Jak zaznaczyła w niedzielnym komunikacie, "sprawy tego rodzaju traktowane są przez policję z najwyższą powagą".

Jak wskazano, w związku z ujawnionymi przypadkami fałszywych zgłoszeń prowadzone są równolegle intensywne czynności operacyjne, dochodzeniowo-śledcze, analityczne i procesowe.

"Zaangażowani w nie policjanci i eksperci wykorzystują wszelkie dostępne prawem narzędzia, środki techniczne oraz możliwości analityczne pozostające w dyspozycji policji i współpracujących instytucji także w wymiarze międzynarodowym. Dodatkowo, poszczególne wątki prowadzą poza granice kraju, stąd do działań zaangażowano ekspertów z Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości" - czytamy w komunikacie.

Bochenek w swoim ostatnim wpisie nawiązywał również do piątkowego zdarzenia, gdy do mieszkania prezesa TV Republika Tomasza Sakiewicza weszła policja. Policjanci tłumaczyli wówczas, dlaczego podjęli interwencję. Jak wyjaśniali, zostali powiadomieni, że w mieszkaniu pod tym adresem znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu.

Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez policjantów, którzy interweniowali w mieszkaniu Sakiewicza. Prokuratura nie wyklucza, że zdecyduje się na publikację nagrań z kamer funkcjonariuszy. 

Źródło: tvnwarszawa.pl, onet.pl
Czytaj także: