Rzecznik PiS w opublikowanym w poniedziałek wpisie wskazał, że "do długiej listy prowokacji obecnie rządzących, wykorzystujących służby wobec opozycji i niezależnych mediów, należy dopisać wczorajszą interwencję policji na posesji p. prezesa Jarosława Kaczyńskiego".
Rafał Bochenek podał, że w niedzielę wieczorem do policji, drogą elektroniczną, miało wpłynąć zgłoszenie "o podłożeniu ładunków wybuchowych w ogrodzie p. prezesa J. Kaczyńskiego". Następnie przed jego domem pojawił się patrol, który chciał przeszukać teren wokół domu.
Do długiej listy prowokacji obecnie rządzących, wykorzystujących służby wobec opozycji i niezależnych mediów, należy dopisać wczorajszą interwencję policji na posesji p. prezesa @OficjalnyJK w Warszawie. Wieczorem, w związku ze zgłoszeniem, jakie rzekomo wpłynęło drogą…
— Rafał Bochenek (@RafalBochenek) May 18, 2026
"Choć zachowanie mundurowych akurat w tej sytuacji nie budziło kontrowersji, to trzeba jasno stwierdzić: trwa seria prowokacji wobec opozycji i przybiera ona na sile" - zarzucił rządzącym rzecznik PiS.
Fałszywe alarmy, jeden dotyczył posesji prezesa PiS
Sprawę skomentowała rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Karolina Gałecka. Jak zaznaczyła, "to nie pierwszy raz kiedy w Polsce mamy do czynienia z kaskadowymi informacjami ws. fałszywych alarmów dot. podłożenia ładunków wybuchowych".
Gałecka dodała, że zgłoszenia wpływają pod różne adresy, a policja "wykonuje czynności w celu ujęcia sprawców".
"Jak trudne są to sprawy doskonale pan pewnie wie, za czasów PiS jakoś nie udało się ustalić sprawców fałszywych alarmów podczas matur w 2019 r. Nie podnosiliście wówczas też takiej ogólnopolskiej histerii" - napisała rzeczniczka resortu spraw wewnętrznych. I zaapelowała: "Pozwólcie pracować służbom i odłóżcie politykę w tym czasie na bok. Wyjdzie to na dobre Wszystkim Polakom".
Niedzielną interwencję potwierdził w rozmowie z Onetem rzecznik Komendy Stołecznej Policji podkomisarz Jacek Wiśniewski. Doprecyzował, że zgłoszenie wpłynęło o godzinie 22.20 i dotyczyło sygnału o podłożeniu ładunku wybuchowego na terenie posesji na Żoliborzu. Wiadomość dostarczono mailowo. Rzecznik wskazał też, że patrol pojechał na miejsce, ale informacja o zagrożeniu się nie potwierdziła.
"Policjant ma kilka minut na podjęcie decyzji"
O sprawę był pytany w poniedziałkowej "Kropce nad i" minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.
- Co ma zrobić policja, jak ma takie zgłoszenie? Naprawdę chcielibyśmy, żeby policjant, który dostaje taką informację, że jest zagrożenie, podłożony ładunek, powiedział: "a nie, nie jadę, bo to jest u Kaczyńskiego czy u Sakiewicza"? Nie, policjant ma kilka minut na podjęcie decyzji. Reaguje, bo jest tak przyzwyczajony, tak jest nauczony, żeby pomagać drugiemu człowiekowi - skomentował sprawę Kierwiński.
Zdaniem ministra, takie są procedury, które obowiązują od wielu lat. - Dziwię się, że politycy PiS nie rozumieją tego dziś - dodał.
Służby i eksperci ustalają, kto stoi za alarmami
W ostatnich dniach Komenda Stołeczna Policji informowała, że "prowadzi szeroko zakrojone działania związane z serią fałszywych alarmów oraz zgłoszeń dotyczących zagrożenia życia, zdrowia i bezpieczeństwa publicznego". Jak zaznaczyła w niedzielnym komunikacie, "sprawy tego rodzaju traktowane są przez policję z najwyższą powagą".
Jak wskazano, w związku z ujawnionymi przypadkami fałszywych zgłoszeń prowadzone są równolegle intensywne czynności operacyjne, dochodzeniowo-śledcze, analityczne i procesowe.
"Zaangażowani w nie policjanci i eksperci wykorzystują wszelkie dostępne prawem narzędzia, środki techniczne oraz możliwości analityczne pozostające w dyspozycji policji i współpracujących instytucji także w wymiarze międzynarodowym. Dodatkowo, poszczególne wątki prowadzą poza granice kraju, stąd do działań zaangażowano ekspertów z Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości" - czytamy w komunikacie.
🚨 Komunikat Komendy Stołecznej Policji
— Policja Warszawa (@Policja_KSP) May 17, 2026
w sprawie interwencji i działań Policji podejmowanych po zgłoszeniach o zagrożeniu życia, zdrowia oraz bezpieczeństwa publicznego na terenie Warszawy, a także osoby zatrzymanej w związku z prowadzonym postępowaniem. Publikujemy również… pic.twitter.com/pP3SPET7UV
Bochenek w swoim ostatnim wpisie nawiązywał również do piątkowego zdarzenia, gdy do mieszkania prezesa TV Republika Tomasza Sakiewicza weszła policja. Policjanci tłumaczyli wówczas, dlaczego podjęli interwencję. Jak wyjaśniali, zostali powiadomieni, że w mieszkaniu pod tym adresem znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu.
Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez policjantów, którzy interweniowali w mieszkaniu Sakiewicza. Prokuratura nie wyklucza, że zdecyduje się na publikację nagrań z kamer funkcjonariuszy.