Prokuratura Krajowa poinformowała w środę o przedstawieniu zarzutów Tomaszowi R., Monice K.-T. oraz Dominikowi G. Sprawa dotyczy powoływania się na wpływy w Kancelarii Prezydenta RP oraz wręczenia i przyjęcia korzyści majątkowej w zamian za pośrednictwo w uzyskaniu prezydenckiego ułaskawienia.
Jak ustalili śledczy, w styczniu 2018 roku w Wiśle doszło do przekazania 90 tysięcy złotych. Kwota ta miała być zaliczką za podjęcie się załatwienia aktu łaski prezydenta.
Według doniesień Onetu powołującym się na wpływy w kancelarii ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudy oraz tym, który przyjął łapówkę, był 55-letni Tomasz R. Ułaskawienie miało natomiast dotyczyć drugiej z podejrzanych w sprawie - Moniki K.-T. Wobec tej dwójki prokuratura zastosowała środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na trzy miesiące.
Trzeci z podejrzanych - Dominik G., który miał być pośrednikiem - nie został zatrzymany.
Duda: jestem wstrząśnięty
Jak przekazał portal, Tomasz R. miał kontakt z prezydentem, ponieważ był wówczas partnerem Joanny Lemańskiej - koleżanki Andrzeja Dudy z czasów pracy na Uniwersytecie Jagiellońskim i późniejszej szefowej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Mężczyzna był widywany w prezydenckiej rezydencji w Wiśle. Miał się chwalić, że zna Dudę i palił z nim cygara. Łapówkę miał przyjąć na imprezie.
Jak opisał Onet, nie ma dowodów na to, że prezydent wiedział o tej intrydze. W rozmowie z portalem były prezydent skomentował, że jest "zdumiony, zbulwersowany i rozczarowany". - Nie przypominam sobie, aby on kiedykolwiek rozmawiał ze mną o jakimkolwiek ułaskawieniu. Jeśli przed kimkolwiek powoływał się na wpływy u mnie, zwłaszcza w sprawie ułaskawień, jestem tym wstrząśnięty - mówił Andrzej Duda.
Źródła Onetu zaznaczają, że Duda "bardzo ostrożnie podchodził do tematu ułaskawień".
Lemańska odcięła się od działań Tomasza R.
Rzecznik Prokuratury Krajowej, prok. Przemysław Nowak, w rozmowie z tvn24.pl, przekazał, że według jego informacji nie są prowadzone żadne czynności z udziałem byłego prezydenta. W celu zapoznania się ze szczegółami skierował nas do prok. Katarzyny Calów-Jaszewskiej. Prokurator, odpowiadając na nasze pytanie, poinformowała jedynie, że poza komunikatem z 11 lutego nie ma zgody referenta sprawy na przekazywanie dalszych informacji o śledztwie.
Autorka/Autor: Opracował Mikołaj Stępień /lulu
Źródło: Onet, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: TVN24