Groziła im wielka woda, odetchnęli z ulgą

p
Sytuacja na zaporze budziła spore obawy
Źródło: Reuters
Najgorsze w portugalskiej Coimbrze już minęło. Mieszkańcy tego portugalskiego miasta szykowali się na powódź, jakiej nie notowano tu od stulecia. Wciąż jednak nie mogą wrócić do swoich domów.

W piątek po południu w mieście Coimbra w centralnej części Portugalii spodziewana była kulminacja fali powodziowej po intensywnych opadach. Sytuacja była na tyle poważna, że władze były przygotowane na zarządzenie ewakuacji ponad dziewięciu tysięcy osób z centrum miasta. Z brzegów wcześniej wystąpiła rzeka Mondego, bardzo niepokojąca sytuacja panowała też na zaporze Aguieira.

Najgorsze już za nimi

W piątek późnym popołudniem Ana Abrunhosa, burmistrzyni miasta przekazała, że najgorsze już minęło, choć sytuacja wciąż dalej wymaga ogromnej uwagi, bo wiele terenów jest zalanych.

- Mieszkańcy zalanych obszarów nie powinni jeszcze wracać do swoich domów - powiedziała, dodając, że taka sytuacja utrzyma się najpewniej przez cały weekend. Dodała także, że przepływ wody na zaporze Aguieira ustabilizował się i że w najbliższych dniach będzie spadał.

Jak wynika z szacunków portugalskiej obrony cywilnej i władz poszkodowanych gmin, do piątku w kraju ewakuowano około 5000 osób.

W piątek mieszkańcy aglomeracji Coimbry zostali również wezwani do przygotowania tzw. zestawów ratunkowych zawierających produkty pierwszej potrzeby i podstawową odzież. W mieście zamknięte były wszystkie szkoły, a także słynny uniwersytet.

Tygodnie wichur i ulew

Z powodu utrzymujących się w Portugalii od końca stycznia wichur i powodzi zginęło 16 osób, a ponad 700 zostało rannych. Z szacunków rządu, gmin oraz stowarzyszeń branżowych wynika, że łączne straty spowodowane przez kataklizm przekraczają już 4,5 miliarda euro.

Spuszczanie wody z zapory Aguieira przed przejściem kulminacji fali powodziowej
Spuszczanie wody z zapory Aguieira przed przejściem kulminacji fali powodziowej
Źródło: PAP/EPA/PAULO NOVAIS
Czytaj także: