Księżniczka wystrzeliła siedem kul. "Sensacyjne morderstwo"

Zofia Zyta Woroniecka została oskarżona o zabójstwo narzeczonego
Zofia Zyta Woroniecka została oskarżona o zabójstwo narzeczonego
Źródło: Tajny Detektyw, Narodowe Archiwum Cyfrowe, Ilustrowany Kuryer Codzienny
Zofia Zyta Woroniecka w listopadzie 1931 roku trafiła na pierwsze strony gazet. Nie tylko dlatego, że pochodziła z arystokratycznego rodu. Wiedziona zazdrością, nie mogąc doczekać się deklaracji ze strony narzeczonego, strzeliła do niego siedem razy. Badający ją lekarze orzekli, że ma "małą wrażliwość poza wybujałym erotyzmem". Swoimi zachciankami miała zamęczać mężczyznę. Do tego stopnia, że "marniał fizycznie". Jednak i on w tej sprawie nie był bez winy.
Artykuł dostępny w subskrypcji

Ona - 24-letnia - z tytułem księżniczki, ale niezbyt wielkim majątkiem, "przystojna brunetka, przypominająca typ Włoszki". Ponoć na żywo robiła dużo lepsze wrażenie niż na czarno-białych fotografiach.

On - 40-latek - przemysłowiec z branży gumowej, właściciel sklepu przy ulicy Senatorskiej w Warszawie. Utracjusz, który podobał się kobietom.

Oboje mieli za sobą nieudane związki. Zofia Zyta Woroniecka-Toepfer, herbu Korybut, miała krótszy staż, ponad miesiąc po ślubie była w separacji z mężem i leczyła złamane serce. Brunon Jan Boy zaś po 11 latach rozszedł się z żoną, z którą miał dwie córki. Rzucił się w wir pracy i nocnego życia.

Połączył ich Jan Dudziński - buchalter w firmie Boya, który arystokratkę poznał podczas podróży pociągiem. To on, znając problemy matrymonialne i materialne swojego szefa, postanowił zapoznać tych dwoje. Pierwsze spotkanie odbyło się kilka tygodni później. Zofia spodobała się Brunonowi. On początkowo jej mniej, ale szybko do dżentelmena się przekonała. Sprawy nabrały tempa, a kolejne spotkania następowały dzień po dniu.

Księżniczka w mieszkaniu nad sklepem

Już dwa tygodnie później księżniczka odwiedziła mężczyznę w jego mieszkaniu, które mieściło się nad firmowym sklepem Boya, gdzie mieszkał ze swoją matką i córką. Ta pierwsza była oburzona zbytnim spoufalaniem się kobiety. Mogła jednak tylko głośno wyrażać swoje niezadowolenie. Syn najwyraźniej jej nie słuchał, bo niedługo później Zofia Zyta Woroniecka wprowadziła się do ukochanego. Rozgościła się nie tylko w jego domu, ale też w sklepie, gdzie stanęła za kasą.

Czytaj także: