Czerwona farba rozlana przed siedzibą PiS. Lempart: jest pani, która będzie musiała to posprzątać

lempart02
Lempart: to jest taki moment, że trzeba mówić do tej władzy językiem, który ona rozumie
Źródło: TVN24

Walczymy tu o wartości, nie mamy wyjścia - tak happening przed siedzibą Prawa i Sprawiedliwości przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie tłumaczyła Marta Lempart. Przed budynkiem liderka Strajku Kobiet rozlała czerwoną farbę. Zareagowała na to kobieta zajmująca się utrzymaniem porządku. Widząc rozlaną farbę, wdała się w sprzeczkę z Lempart. - To niech to pani umyje teraz - powiedziała do aktywistki.

Liderka Strajku Kobiet Marta Lempart w piątek rozlała czerwoną farbę przed wejściem do siedziby Prawa i Sprawiedliwości przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie. Znalazł się tam też karton z napisem "mordercy kobiet" i kukła. W ten sposób aktywistka chciała zwrócić uwagę na projekt ustawy o zakazie aborcji, którym ma się zająć Sejm.

CZYTAJ WIĘCEJ: Napis "mordercy kobiet", kukła, czerwona farba rozlana przed wejściem do siedziby Prawa i Sprawiedliwości

- W przyszłym tygodniu mamy w Sejmie zakaz aborcji, całkowity zakaz aborcji na wzór tego, który był 2016 roku, taki najbardziej brutalny. Ale nie tylko to - mówiła Lempart. - Mamy też projekt Instytutu Wróblewskiego, czyli tego posła, któremu zawdzięczamy obecny zakaz aborcji, który doprowadzi do zakazu rozwodu i tego, że osoby LGBT mające dzieci będą tracić uprawienia rodzicielskie, a on będzie miał uprawnienia prokuratora i będzie mógł kontrolować wszystko. Będzie mógł wstępować w każde postępowanie sądowe i administracyjne. Więc to nie jest tylko "co", ale też, "jak" to będzie robione - wyjaśniała powodach zorganizowania tej akcji przed siedzibą Prawa i Sprawiedliwości.

Czerwona farba, kukła i napis "mordercy kobiet" przed siedzibą PiS
Czerwona farba, kukła i napis "mordercy kobiet" przed siedzibą PiS
Źródło: TVN24

"To zawsze jest dylemat"

Na udostępnianych w internecie nagraniach widać sprzeczkę między Lempart a kobietą zajmującą się utrzymaniem porządku wokół budynku. - To niech to pani umyje teraz - zwróciła się do aktywistki. - Nie - odparła Lempart.

- Tu jest pani, która będzie musiała prawdopodobnie posprzątać to, co myśmy tu zrobili - komentowała następnie Lempart na nagraniu redakcji OKO.press udostępnionym przez Barta Staszewskiego, aktywistę społecznego na rzecz osób LGBT. On sam skomentował wydarzenie, że "akcje obywatelskiego nieposłuszeństwa często wiążą się z bałaganem". "Prawica celowo wycięła fragment w którym Marta tłumaczy, że to zawsze jest dylemat" - napisał.

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W TVN24 GO

Usuwanie śladów czerwonej farby sprzed siedziby PiS po happeningu liderki Strajku kobiet
Usuwanie śladów czerwonej farby sprzed siedziby PiS po happeningu liderki Strajku kobiet
Źródło: TVN24

Na udostępnionym nagraniu Lempart przyznaje także, że "to zawsze jest dylemat, że to spada na ludzi, którzy rzeczywiście niczemu nie zawinili". - Walczymy tu o wartości, nie mamy wyjścia. Walczymy też za osoby, którym to dolega - mówi.

- Musimy to robić, musimy tak wybierać, co nie jest przyjemnym wyborem, nie jest łatwym wyborem i co nie przysparza nam popularności - dodała liderka Strajku Kobiet.

Czytaj także: