Z okazji Światowego Dnia Wody przypominamy artykuł, który pierwotnie ukazał się w listopadzie 2023 roku.
Dwa metry i 27 centymetrów - o tyle, względem stanu średniego, podniosła się woda w Bałtyku podczas sztormu nazwanego Babet (lub Viktor). Wezbranie to miało miejsce 20 października tego roku w okolicach miasta Flensburg na północy Niemiec przy samej granicy z Danią. Szkody w infrastrukturze i w domach prywatnych w wyniku zalania wodą morską liczy się teraz tam w setkach milionów euro. Śmierć poniosła jedna osoba.
Burza zebrała też tragiczne żniwo w Wielkiej Brytanii, gdzie zginęły trzy osoby i doszło do licznych zniszczeń.
CZYTAJ WIĘCEJ: BABET SZALAŁA NA BAŁTYKU. NIE ŻYJE JEDNA OSOBA >>>
Niemieckie zabezpieczenia przeciwpowodziowe (podobnie jak holenderskie), chroniące wybrzeże przed wezbranym morzem, uchodzą za solidne. A jednak okazały się niewystarczające, by w pełni zabezpieczyć osiedla ludzkie przed żywiołem.
W tej sytuacji nasuwa się pytanie: co by się stało, gdyby - dajmy na to, w dwóch miejscach w Polsce - w Świnoujściu i w Gdańsku - średni poziom wody w Bałtyku podniósł się o dwa metry i 27 centymetrów?
Odpowiedź znajduje się na wyciągnięcie ręki. Jest zawarta w tak zwanych Mapach Zagrożenia Powodziowego, oficjalnych dokumentach opublikowanych w internecie na stronie ISOK, czyli Informatycznego Systemu Osłony Kraju.