Reżim Łukaszenki uwolnił 14 więźniów politycznych, w tym trzech Polaków. Wśród nich był także opozycjonista, Siarhiej Cichanouski, skazany w 2021 roku. - Każdego dnia, przez ponad pięć lat, absolutnie mnie poniżano. Przez cały czas mówiono mi: "nikt już o tobie nie pamięta". Pytałem: "dlaczego przez tyle lat nie dajecie mi żadnych listów?" Słyszałem: "bo nikt do ciebie nie pisze", "zapomniano o tobie" - mówi Cichanouski. Swiatłana Cichanouska przyznała, że cały czas wierzyła w to, iż jej mąż żyje. Na wszystkich ścianach w domu mają zdjęcia taty i męża. Aby ich wspólne dzieci nie zapomniały jego głosu, Swiatłana Cichanouska przyznała, że wspólnie z nimi oglądała filmy z jego udziałem. - Kiedy on wrócił, córka nie rozpoznała go, patrząc, jak wygląda, bo to zupełnie inny człowiek niż na zdjęciach. Dopiero jak powiedział pierwsze słowa, po głosie rozpoznała, że to tata. To było bardzo bolesne - mówiła Cichanouska. Z Michałem Sznajderem Siarhej Cichanouski wspominał też moment, w którym dowiedział się, że został wypuszczony. Mówił też o tym, co powiedziałby osobom, które marzą o demokratycznej Białorusi. Przyznał, że niczego nie żałuje i gdyby każdy Białorusin postępował tak jak on, od dawna żyliby w innym kraju - kraju dla życia, a Polacy mieliby demokratycznego sąsiada.