Dzięki prowokacji dziennikarskiej reporterzy "Superwizjera": Anna Mierzejewska i Jakub Stachowiak, opisali, jak funkcjonuje rynek narkotykowy w Polsce. Wnioski z ich reportażu, zatytułowanego "Narkotyki z dowozem do domu", są przerażające. - Kiedyś diler to był człowiek z cienia. Twarde narkotyki, takie jak kokaina, przylatywały do nas z Ameryki Południowej. Zawsze była jakaś forma pośrednictwa, zawsze był ktoś, kto musiał cię do tego wprowadzić, było to drogie, ekskluzywne - mówił Stachowiak w programie "Superwizjer. Podcast" w TVN24+. Wyjaśnił, że "pandemia sprawiła, że ludzie zaczęli brać więcej narkotyków i handel przeniósł się do Internetu". - Zamawiasz to jak pizzę - dodał Stachowiak. Zwrócił także uwagę na powszechną dostępność narkotyków wśród dzieci i młodzieży. - Wiek inicjacji narkotykowej to w tej chwili 12-13 lat. Przerażające jest to, że uczniowie dilują już nie tylko w liceum, ale i w podstawówkach - powiedział Stachowiak. Anna Mierzejewska stwierdziła, że "żyjemy w czasach, w których zwykły Kowalski może kupić hurtowo narkotyki w darknecie". - Teraz, żeby kupić narkotyki, wystarczy znać ich nazwy handlowe i wpisać to w odpowiednie miejsca w wyszukiwarce. Wysyłają je do automatów paczkowych, można to po prostu odebrać, wszystko odbywa się anonimowo, płaci się kryptowalutami - tłumaczyła Mierzejewska.