Podczas zawodów rozerwał się rozdzielacz wody. Ranny strażak

Rozdzielacz rozerwany na zawodach OSP
Rozerwanie rozdzielacza podczas ćwiczenia bojowego w Lubieszowie
Źródło wideo: Marzena Pajęcka druhna OSP Stare Koźle
Źródło zdj. gł.: Marzena Pajęcka druhna OSP Stare Koźle
Niebezpieczny incydent na zawodach strażackich w Lubieszowie (woj. opolskie). W trakcie ćwiczenia pękł rozdzielacz wodny, w wyniku czego jeden z druhów został ranny i wymagał pomocy medycznej.

Do incydentu doszło w sobotę, 30 maja około godziny 14 podczas gminnych zawodów sportowo-pożarniczych w Lubieszowie. W trakcie ćwiczenia wykonywanego przez jedną z jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej doszło do poważnej awarii sprzętu.

- Z punktu widzenia technicznego to w ogóle nie powinno pęknąć. Woda poszła, po chwili pękł rozdzielacz, a dokładnie cały korpus metalowy. Czymś dostałem w lewe kolano, nie wiem, czy metalowym elementem czy ciśnieniem wody. Udzielono mi pomocy, przewieziono mnie do szpitala. Na szczęście mam tylko uraz kolana - relacjonuje poszkodowany Dawid Rosa, prezes jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej Stare Koźle.

Moment rozerwania sprzętu na zawodach OSP
Moment rozerwania sprzętu na zawodach OSP
Źródło zdjęcia: Marzena Pajęcka, druhna OSP Stare Koźle

- W trakcie zawodów funkcją kolegi było otwieranie wody na tym rozdzielaczu i kierowanie strumieniem wody na zaworze lewym i prawym. Przy otwarciu zaworu na drugą rotę nastąpiło to uderzenie. Usłyszałem huk, trudno było dostrzec, co tam się stało. Po sekundzie zobaczyłem, że kolega leży, ktoś zawołał, że potrzebna jest deska, przenieśliśmy go do budynku, gdzie udzieliliśmy doraźnej pomocy, noga została zabezpieczona hydrożelem wraz z opatrunkiem elastycznym - mówi jeden z druhów, który brał udział w akcji.

Strażak został ranny po awarii sprzętu
Strażak został ranny po awarii sprzętu
Źródło zdjęcia: Marzena Pajęcka, druhna OSP Stare Koźle

Awaria rozdzielacza w trakcie ćwiczenia

Strażacy podkreślają, że sytuacja była wyjątkowa.

- Podczas podania wody rozerwało rozdzielacz, który rozpadł się na dwie części. Kolegę podrzuciło do góry. Sprzęt jest atestowany, rozdzielacz ma 5-6 lat i był używany tylko do zawodów, nigdy do akcji, a więc nie był nigdy rzucony. Najprawdopodobniej musiała być jakaś wada materiału - mówi Łukasz Baśnik, naczelnik jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej Stare Koźle. 

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: