To już druga groźba likwidacji zakładu w Zaborzu w ostatnich latach. W 2005 roku przyjechał tam na wizytację przedstawiciel Rzecznika Praw Obywatelskich. Zwiedził budynki mieszkalne i stwierdził, że warunki urągają wszelkim standardom. Cieknące dachy, wilgoć, grzyb na ścianie. Łatanie nie pomagało. Taką samą opinię wydał sędzia penitencjarny.
– Wtedy udało nam się uzyskać pieniądze na remonty. Większość prac wykonaliśmy siłami własnymi. Właśnie kończymy prace przy ostatnim budynku – mówi Bohdan Żyła, dyrektor Zakładu Karnego w Zabrzu-Zaborzu.
Remonty przeprowadzaliśmy etapami. Średni koszt odnowienia parterowego budynku wyniósł poniżej 400 tys. zł. Poza pracami specjalistycznymi wszystko robili osadzeni. Najpierw na próbę, nieodpłatnie. Gdy się sprawdzali zatrudnialiśmy ich. Ci najlepsi znajdowali pracę także poza zakładem. Bardzo cenili sobie tę możliwość – wyjaśnia dyrektor Żyła.
Źródło: Dziennik Zachodni