|

"Polityczne zwierzę" w potrzasku

Izraelski premier Binjamin Netanjahu
Izraelski premier Binjamin Netanjahu
Źródło zdj. gł.: ILIA YEFIMOVICH / Reuters / Forum
Koalicja, która przetrwała wojnę z Hamasem, Hezbollahem i Iranem, właśnie się rozpada. W środę w Knesecie przegłosowany został wstępny wniosek o rozwiązanie parlamentu. W związku z tym wybory w Izraelu - zaplanowane konstytucyjnie na 27 października - mogą się odbyć nawet kilka tygodni wcześniej. Czy Benjamina Netanjahu pogrąży garść małych ultraortodoksyjnych partii, które przez lata stanowiły filar jego władzy?Artykuł dostępny w subskrypcji

Za najnowszą odsłoną politycznego kryzysu w Izraelu stoi przede wszystkim partia Sztandar Tory, reprezentująca ultraortodoksyjnych Żydów (charedim). Ugrupowanie, które do tej pory było sojusznikiem Likudu premiera Netanjahu, zapowiedziało, że będzie dążyć do przedterminowych wyborów, ponieważ ten nie dotrzymał obietnicy: nie przeforsował w Knesecie ustawy zwalniającej ultraortodoksów ze służby wojskowej. Pomysł spodobał się opozycji, która złożyła własny wniosek o rozwiązanie Knesetu. Dzień później podobny manewr wykonał sam Netanjahu.

Zdaniem dr Agnieszki Bryc, politolożki i ekspertki ds. Bliskiego Wschodu z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, izraelski premier chciał w ten sposób przejąć kontrolę nad procesem. - Żeby nie było tak, że trzy małe partyjki będą go szantażować - mówi ekspertka.

To jednak ślepa uliczka dla obu stron. - Klęska Netanjahu to też ich klęska. Są z nim tak zblokowani, że trudno im uciec - twierdzi Bryc. Jej zdaniem to "krzyk rozpaczy ortodoksów".

Pozostało 85% artykułu
Źródło: TVN24+
Czytaj także: