- Oczywiście nie miała dostępu do informacji, do których potrzebne są specjalne licencje wystawiane przez służby specjalne. Ale uczestniczyła w zamkniętych posiedzeniach Komisji ds. Kontroli Państwowej, na której prezentowano pewne informacje jeszcze przed ich upublicznieniem - mówi informator gazety, jeden z członków komisji.
Jak ustalił "Nasz Dziennik", Sawicka poszukiwała możliwości wyrobienia sobie dobrych kontaktów w NIK i Państwowej Inspekcji Pracy.
Źródło: "Nasz Dziennik"