Sąd uznał Szymona C. za winnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz kierowania samochodem pod wpływem alkoholu. Orzekł także dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów. Oskarżony ma zapłacić również 10 tysięcy złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Sędzia Marek Woliński argumentował, że na korzyść oskarżonego przemawiają między innymi młody wiek, niekaralność, pojednanie się z pokrzywdzonymi, wyrażenie żalu, przeprosiny rodziców zmarłych kolegów. Na niekorzyść zaś wskazują takie okoliczności, jak znaczne stężenie alkoholu, liczba naruszonych zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym i skutek w postaci śmierci dwóch osób.
Sąd zwrócił uwagę na przyczynienie się znajomych znajdujących się w samochodzie do tego wypadku, bo - jak ustalił na podstawie nagrań - akceptowali, że Szymon C. kieruje pod wpływem alkoholu. Według sądu nikt nie zmuszał ich także do zajęcia miejsca w bagażniku. Zajęli je dobrowolnie. Dodatkowo zagrzewali Szymona C., żeby jechał szybciej.
- Padają tam takie słowa: "mamy pakę", czyli 100 kilometrów na godzinę - przytoczył sędzia.
Sąd ustalił także, że oskarżony wiedział, iż wypił tej nocy znaczną ilość alkoholu, a mimo wszystko wsiadł za kierownicę.
- Nikt go nie zmuszał do kierowania tym pojazdem - zaznaczył sąd.
Według ustaleń przekroczył prędkość o co najmniej 80 kilometrów na godzinę w terenie zabudowanym. Sąd podał także, że homologacja przewidywała przewóz pięciu osób. Do tego pojazd nie miał ważnych badań technicznych.
Sąd ocenił, że kara jest adekwatna do popełnionych czynów i będzie spełniała cel wychowawczy w stosunku do młodocianego sprawcy.
Prokuratura Rejonowa w Chełmie oskarżyła 20-latka przede wszystkim o spowodowanie katastrofy drogowej, jednak sąd zmienił kwalifikację czynu na spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Zdaniem sądu nie została spełniona przesłanka zagrożenia życia lub zdrowia co najmniej 10 osób, nie wliczając w to sprawcy.
Dziesięć osób w aucie, dwie zginęły
Do tragedii doszło pod koniec marca 2025 roku, gdy po imprezie urodzinowej młodzież jeździła w nocy ulicami Chełma. W pewnym momencie Szymon C. stracił panowanie nad autem na prostym odcinku ul. Ogrodowej. Zjechał na chodnik, uderzył w latarnię, a następnie w betonowe ogrodzenie posesji. W wyniku dachowania dwóch 18-latków znajdujących się w bagażniku zmarło na miejscu. W sumie w aucie było wówczas dziesięć młodych osób.
Według ustaleń oskarżony jechał także z prędkością co najmniej 130 kilometrów na godzinę w terenie zabudowanym, gdzie obowiązuje ograniczenie do 50 kilometrów na godzinę. Do tego miał około dwóch promili alkoholu w organizmie.
20-latek przyznał się w trakcie procesu częściowo do zarzucanych mu czynów, oprócz ucieczki z miejsca zdarzenia i umyślnego spowodowania katastrofy. Podkreślił, że żałuje tego, co się stało i przeprosił rodziny ofiar. Od początku śledztwa przebywa w areszcie. Nie był dotychczas karany.
Wyrok jest nieprawomocny.