Kilka niezależnych źródeł potwierdziło portalowi Telex, że operacja przeciwko konwojowi ukraińskiego banku Oszczadbank, przewożącego przez Węgry 40 mln dolarów, 35 mln euro oraz 9 kg złota z Austrii na Ukrainę została zlecona przez ówczesnego premiera kraju Viktora Orbana, i że to on na nią nalegał, mimo że nie było żadnego uzasadnienia dla przechwycenia pojazdów.
W tle spór o rurociąg "Przyjaźń"
Telex podał, że kontekst przeprowadzenia operacji nie był przypadkowy - w tym czasie ówczesny węgierski premier zarzucał Kijowowi celowe wstrzymywanie transportu ropy naftowej na Węgry rurociągiem "Przyjaźń", uszkodzonym w rosyjskim ataku.
Według źródła z poprzedniej administracji, to przekonanie było powodem, dla którego Orban naciskał na zajęcie konwoju, chcąc wysłać Kijowowi zdecydowaną odpowiedź - przekazał Telex.
Portal przywołał słowa Orbana, który w dniu zatrzymania ukraińskich pojazdów oświadczył, że Budapeszt zmusi ukraińskie władze i UE do wznowienia dostaw ropy. - Zwyciężymy i zwyciężymy siłą. Nie będzie kompromisu, przełamiemy blokadę naftową. Zmusimy Ukraińców do wznowienia dostaw ropy siłą. Muszą bezwarunkowo i natychmiast otworzyć rurociąg "Przyjaźń" - deklarował wówczas były premier.
Ropa popłynęła ponownie przez rurociąg dopiero pod koniec kwietnia.
Zatrzymanie ukraińskiego konwoju
Na początku marca węgierskie służby zatrzymały dwa pojazdy należące do ukraińskiego państwowego Oszczadbanku wraz z siedmioma jego pracownikami. Wszystkie przewożone środki zostały skonfiskowane.
Portal VSquare, cytując źródła bliskie sprawie, przekazał pod koniec marca, że celem zatrzymania konwoju ukraińskiego banku nie było egzekwowanie prawa, ale wywołanie kryzysu dyplomatycznego między Węgrami i Ukrainą, który mógłby przynieść korzyści premierowi Viktorowi Orbanowi w kampanii przed wyborami.
Węgry zwróciły Ukrainie całą zajętą sumę na początku maja, po wyborach parlamentarnych wygranych przez Tiszę obecnego premiera Petera Magyara, ale jeszcze przed jego zaprzysiężeniem na nowego szefa rządu.