Na Kontakt24 otrzymaliśmy informację o wycieku chemikaliów w Poznaniu. Na miejsce skierowano strażaków oraz specjalistyczne ratownictwo chemiczne. Według relacji internauty, w pobliżu miał znajdować się hostel.
Jak poinformowała w komunikacie Żandarmeria Wojskowa, która prowadzi czynności w sprawie zgłoszenia w tej sprawie do jednej z jednostek wojskowych województwa mazowieckiego, alarm okazał się fałszywy.
"W wyniku podjętych działań dochodzeniowo-śledczych i operacyjno-rozpoznawczych, realizowanych wspólnie z funkcjonariuszami Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości Policji w Poznaniu, dokonano zatrzymania osoby podejrzewanej o wywołanie fałszywego alarmu. Czynności w sprawie są w toku" - przekazał w komunikacie rzecznik Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej, podpułkownik Dariusz Rozkosz.
To kolejny fałszywy alarm w ostatnim czasie. W sobotę, 23 maja, służby siłowo weszły do mieszkania w Gdańsku należącego do matki prezydenta Karola Nawrockiego. Straż pożarna zdecydowała się wyłamać zamki drzwi w związku ze zgłoszeniami o zagrożeniu życia. Te okazały się nieprawdziwe.
15 maja policja interweniowała - tak samo po fałszywym, jak się okazało, alarmie - w mieszkaniu szefa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza oraz na warszawskiej posesji prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. O interwencji służb przed blokiem, w którym mieszka, informował też były szef BBN Sławomir Cenckiewicz.
Fałszywe wezwanie służb to wykroczenie. Przewiduje je art. 66 Kodeksu wykroczeń. Osoba, która umyślnie wprowadza w błąd służby lub blokuje numer alarmowy, może zostać ukarana aresztem, ograniczeniem wolności, albo grzywną do 1500 zł.
Jeśli skutkiem zgłoszenia była niepotrzebna interwencja służb, sąd może dodatkowo nałożyć nawiązkę do 1000 zł. W poważniejszych przypadkach, gdy ktoś na przykład wywoła panikę lub zgłosi nieistniejące zagrożenie, odpowiedzialność może być już karna i sprawca może trafić do więzienia.