- Dobrze, że sąsiad umarł. Miał coś z brzuchem, musiał często chodzić za potrzebą. A teraz prawie zawsze jest wolne - wzrusza ramionami Marek. Spotykam go na drugim piętrze kamienicy przy Łagiewnickiej w Łodzi. Mieszka z żoną i czteroletnim synem. Stojącą na półpiętrze toaletę musi dzielić tylko z dwoma sąsiadami, którzy mieszkają piętro niżej. Sąsiadka z jego piętra za własne pieniądze wybudowała swoją toaletę i podłączyła się do rury ściekowej. Za to, że ma dodatkową "wygodę", wzrósł jej czynsz, który co miesiąc musi płacić miastu.
Pozostało 91% artykułu