W pasiece pod Kutnem od kilku lat działa jedyny w Polsce Ośrodek Rehabilitacji bociana białego i czarnego. W sumie przebywa w nim kilkadziesiąt ptaków, które trafiły tam, bo zostały ranne, albo nie odleciały na zimowiska. Społecznik Artur Paul, o którego działalności opowiadaliśmy wielokrotnie na tvn24.pl pomaga nie tylko bocianom. W ostatnim czasie opiekował się małymi jeżami i ranną sową uszatką, która przyjechała z Łowicza. Najbardziej niecodzienną sytuacją jest jednak przyjaźń pomiędzy sarną i bocianem.
Krysia i Lolek się zaziomkowały
Bocian i sarna mieszkają razem w jednym pomieszczeniu i jak opowiada społecznik, pomiędzy nimi nawiązała się przyjaźń. - Krysia i Lolek się ze sobą zaziomkowały. Mieszkają ze sobą od samego początku, jeszcze kiedy sarna była niechodząca po wypadku to Lolek, kiedy próbowaliśmy do niej podejść, to stawał na wprost i ją bronił - opisuje Artur Paul.
Lolek był oblepiony mazią, Krysia po wypadku
Bocian Lolek - bo tak nazwała go para młodych ludzi, którzy, jadąc samochodem, zauważyli go leżącego na polu - trafił w listopadzie pod opiekę Stowarzyszenia Razem dla Zwierząt w Wałczu. Ptak był wycieńczony i wychłodzony, nie mógł latać, bo był oblepiony trudną do usunięcia nieznaną substancją. Został przewieziony aż 300 kilometrów do Pasieki pod Kutnem, gdzie po kilku miesiącach udało mu się pomóc.
Z kolei sarna Krysia, została potrącona przez samochód i leżała przy drodze. - Została znaleziona na Leszczynku przy płocie naszego znajomego, leżała tam dwa dni. Mężczyzna szukał pomocy wszędzie i odbijał się od urzędu do urzędu. Usłyszał, że trzeba ją uśpić, nie zrobił tego tylko odezwał się do nas - przekazuje społecznik. Krysia przeszła szereg badań, jej stan był ciężki. - Można powiedzieć, że była dwoma kopytkami na tamtym świecie, doznała dużego obrzęku mózgu, nie podnosiła się w ogóle, przez pierwsze dni karmiliśmy ją manualnie z butelki, a teraz funkcjonuje już normalnie - dodaje społecznik. Krysia nie trafi na wolność i zostanie pod opieką stowarzyszenia spod Kutna, bo noga, która ucierpiała w wypadku "nie jest w stu procentach sprawna". - Ale funkcjonuje normalnie, wygrzebuje sobie jedzenie sama, więc dożyje starości u nas - powiedział Artur Paul. - Lolek wiosną się przepierzy i jeśli nie będzie przeciwwskazań, to dostanie obrączkę i powróci na wolność, bo jest to w pełni sprawny osobnik, który powinien wrócić do swojego środowiska - podsumował społecznik.
Autorka/Autor: Piotr Krysztofiak/PKoz
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Stowarzyszenie "Pomagam Bocianom"