Zaczęło się od uratowania dwóch postrzelonych bocianów. Teraz to będzie największy ośrodek w Polsce
Źródło wideo: Piotr Krysztofiak tvn24.pl
Źródło zdj. gł.: Piotr Krysztofiak tvn24.pl
Wszystko zaczęło się w sierpniu 2017 roku. Artur Paul - mieszkaniec Pasieki pod Żychlinem - przez przypadek dowiaduje się, że ktoś postrzelił z wiatrówki dwa bociany. Żywe ptaki leżały na polu i nie mogły się podnieść. - Zareagowałem bardzo szybko, zabrałem te ptaki, pojechały do Ptasiego Azylu przy warszawskim zoo i tam je uratowano. Lucek i Lucyna już nie polecą, mają amputowane skrzydła i zamieszkały u mnie w specjalnej wolierze na podwórku. Są ze mną do dziś - informuje nas społecznik.
Pozostało 86% artykułu