Policjanci patrolujący okolice Dmienina (pow. radomszczański) zatrzymali do kontroli kierowcę BMW. "Policyjny instynkt" ich nie zawiódł – okazało się, że mężczyzna pięciokrotnie stawał przed sądem, który za każdym razem odbierał mu prawo do prowadzenia pojazdów. Teraz będzie miał szansę na poszerzenie swojej niechlubnej kolekcji wyroków.
Funkcjonariusze z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Radomsku patrolowali Dmienin w środę. Kierującego BMW 28-latka zatrzymali około godziny 9 rano.
Jak czytamy w komunikacie łódzkiej policji, mundurowi "wykazali się policyjnym instynktem - rozpoznali kierowcę i od razu nabrali podejrzeń".
Stanie przed sądem
Podejrzenia okazały się słuszne. Mężczyzna miał orzeczonych pięć sądowych zakazów kierowania. "Teraz ponownie stanie przed sądem i odpowie za swoje lekceważenie prawa" – zapowiadają policjanci. Przypominają, że zgodnie z artykułem 244 Kodeksu Karnego, kierowanie pojazdem mimo sądowego zakazu stanowi przestępstwo, za które grozi do pięciu lat więzienia.
Kierowcy jeżdżący mimo sądowych zakazów to plaga na polskich drogach. Jednym z nich jest Łukasz Ż., podejrzany o spowodowanie tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie, w którym zginął 37-latek. W samochód, którym jechał, wjechał rozpędzony volkswagen prowadzony przez Łukasza Ż. Mężczyzna miał sądowe zakazy prowadzenia pojazdów, a lista jego wyroków była bardzo długa. W związku z łamaniem zakazu sześciokrotnie stawał przed sądem, który orzekał kolejno: prace społeczne, znów prace społeczne, więzienie, ponownie prace społeczne, jeszcze raz prace społeczne i wreszcie kolejne więzienie.
Czytaj też: Ile wart jest zakaz prowadzenia pojazdów? Łukasz Ż. poszedł siedzieć po trzecim wyroku
Autorka/Autor: wini/PKoz
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: DarSzach/Shutterstock