Świat przedwojennych gazet. "Jak się kogoś pomówiło, dziennikarz jechał z kwiatami"

Łódź

TVN24 ŁódźJak działały dzienniki sprzed lat?

Seks, skandale i ciekawostki - np. o tym, dlaczego kobiece szminki denerwują restauratorów i gdzie były król angielski pierze bieliznę. Przedwojenne gazety mówią więcej o ludziach z dwudziestolecia międzywojennego niż podręczniki do historii. Trzeba tylko wiedzieć, jak je czytać.

16.08.1926r.

Straszliwa katastrofa kolejowa. Zbrodnicze niedbalstwo zwrotniczego spowodowało tragiczne zderzenie dwóch pociągów. - 6 osób zabitych, 27 odniosło ciężkie rany.

Sprawca katastrofy zwrotniczy Michał Wodzyński przed 3-a laty na tem samem miejscu zapobiegł zderzeniu się pociągów. Wodzyński ma siedmioro dzieci - od dłuższego czasu cierpi na wzrok. W chwili zaresztowania robił wrażenie pozbawionego zmysłów.

- Od bohatera do sprawcy katastrofy. Dramatyczna historia, prawda? - Michał Koliński, wydawca książek o Łodzi odrywa wzrok od jednej z kilkudziesięciu gazet z dwudziestolecia międzywojennego, które ma w prywatnej kolekcji.

I dodaje że tutaj, na przedwojennym papierze takich historii jest zatrzęsienie. Morderstwa, seks, zdrada i wielka polityka. To, co "kręci" społeczeństwo od zawsze.

- Jak ktoś myśli, że tabloidy narodziły się teraz, to jest w błędzie. I niewiele wie o historii - uśmiecha się.

28.08.1929 r.

"Możesz pożegnać się z życiem" - jak aresztowano mordercę, który zabił swoją b. żonę. W pościgu za Cukercwejgem i jego kochanką brało udział 16 osób.

(...) Cukercwajg, po odejściu Moszka wyciągnął z kieszeni nóż i wbił go w brzuch swej byłej żonie. Brocząc obficie krwią padła ona na chodnik i po kilku chwilach skonała. Cukercwajg po dokonaniu zabójstwa zbiegł z kochanką swą Manią Flek. Na chodniku pozostały zwłoki nieszczęśliwej kobiety.

Zabita Rywka Cukercwajgowa, posiadał prócz matki trzech braci. Jeden z nich, 25-letni dorożkarz, Chil Drelich siedział krytycznego dnia w knajpce przy zbiegu Zawiszy i Młynarskiej. W pewnym momencie otworzyły się drzwi. W progu stanął jakiś zdyszany, młody człowiek, rozejrzał się po sali i ujrzawszy Drelicha, zawołał: - Chil zabili twą siostrę!

- Sporo szczegółów, jak na informację o niedawnym zabójstwie. Aż zbyt sporo - w rozmowie z naszym ekspertem trudno ukryć nam zdumienie.

- Relacje mają sporo literackości. Dziennikarz starał się robić co było możliwe, żeby poznać szczegóły danego zdarzenia. Jak nie mógł jechać na miejsce zdarzenia to dzwonił do biura numerów i prosił o połączenie z osobą mieszkającą w pobliżu wydarzeń. I błagał, żeby ten się w jego imieniu czegoś dowiedział - odpowiada Koliński.

- A jak osoba z drugiej strony słuchawki się nie zgadzała?

- To dziennikarz fantazjował. Zresztą nie tyczyło się to tylko szczegółów danej historii. Jak nie było dobrej historii do wydania, to trzeba ją było wymyślić. Takie historie można poczytać we wspomnieniach łódzkich dziennikarzy...

6.02.1938 r.

Oskarżony o oszustwo matrymonialne podczas aresztowania usiłował odebrać sobie życie.

Na skutek zameldowania, złożonego przez młodą kobietę, policja poszukiwała niejakiego Władysława Adlera, bez stałego miejsca zamieszkania. Adler dopuścić się miał oszustwa matrymonialnego i po otrzymaniu 200 złotych od poszkodowanej, a zawiedzionej w miłości dziewczyny - zbiegł w niewiadomym kierunku.

Wczoraj udało się wreszcie wpaść na trop Adlera i policja doprowadziła go do komisariatu. Tam jednak, korzystając z chwilowej nieuwagi, zażył on kilka pastylek weronalu. Po kuracji szpitalnej Adler postawiony będzie w stan oskarżenia.

- Zdjęcia ofiar, podejrzanych. Ich nazwiska i adresy. Pełno tego w artykułach. Wszystkie te dane weryfikowano?

- W miarę możliwości... Pomyłki się oczywiście zdarzały. Ale wtedy nie było dobrze obecnie znanych przepraszających notek na pierwszej stronie.

- A zamiast tego?

- Wysyłało się dziennikarza z bukietem kwiatów do delikwenta. W imieniu całej redakcji składał on przeprosiny. I na tym się najczęściej kończyło - kwituje nasz rozmówca.

4.09.1929 r.

Karminowane usteczka pięknych łodzianek stanowią główne źródło zmartwień restauratorów.

W dawnych czasach nie wyobrażano sobie nakrycia restauracyjnego bez płóciennych serwetek. Dziś zwyczaj ten powoli przechodzi do historii. (...) Przyczyna tego zjawiska tkwi nie w drożyźnie serwetek, lecz zgoła gdzieindziej. Winne są temu nasze panie, a właściwie ich karminowane usteczka, które zostawiają niezatarte ślady na serwetkach. Oto powód, dla którego w restauracjach zamieniają płócienne serwetki na papierowe.

Kobiety w ogóle są w restauracjach wielkiem szkodnikami. Od czasu, gdy zaczęły palić papierosy, ilość wypalanych dziur w serwetkach znacznie wzrosła.

W tym samym wydaniu, co o problemach restauratorów z wymalowanymi ustami klientek można przeczytać też o historii "Kosmatego djabła i strachliwej łodzianki". Dziennikarz relacjonował, że kobietę wystraszył bezdomny kot. Na ratunek przybiegł "dzielny artylerzysta", który strzałami wygonił intruza.

Obok notka ze świata - dziennikarze donoszą, dzięki światowym agencjom informacyjnym, że były król Wielkiej Brytanii (abdykował po romansie z mężatką) wciąż pierze swoją bieliznę na wyspach.

Zabójstwa, skandale, ciekawostki i śmiesznostki

Zestaw wiadomości jak ze współczesnego portalu. Z jedną różnicą: w gazetach sprzed lat jest mało informacji o rodzimej polityce i politykach. Dlaczego?

- Przez cenzurę. Codziennie władze policyjne dokonywały przeglądu prasy szukając szkodliwych, według nich informacji, wtedy dane wydanie gazety było konfiskowane - opowiada Koliński.

Tak było również w wypadku niezręczności dziennikarzy, która mogła ośmieszać rządzących. I tak na przykład jedno z wydań łódzkiego dziennika został wycofany przez siedem słów: "Co nas dziś rozbawi? Pogrzeb marszałka Piłsudskiego". Wydawcom nie pomogło tłumaczenie, że "co nas dziś rozbawi" było szablonowym zwrotem przed tytułami filmów wyświetlanych w kinie.

Nasz rozmówca opowiada, że w przypadku poważniejszych wykroczeń władze podejmowały decyzję o zamknięciu gazety.

- Następnego dnia wychodziła jednak ta sama gazeta, jednak z nieznacznie zmienionym tytułem. Na przykład "Republika" stawała się "Ilustrowaną Republiką" - wyjaśnia.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl

Autor: bż / Źródło: TVN24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Łódź