Ryszard Linard-Bogucki (zmienił nazwisko - dawniej Ryszard Bogucki - i zgodził się na publikację swoich danych i wizerunku) był przed laty przedsiębiorcą i jednym z najbogatszych Polaków. Zajmował się handlem samochodami. Został prawomocnie skazany za zabójstwo Andrzeja Kolikowskiego ps. Pershing - bossa gangu pruszkowskiego. W styczniu bieżącego roku Bogucki opuścił zakład karny w Herbach pod Częstochową po odbyciu kary 25 lat pozbawienia wolności.
- Mało kto o tym pamięta, że na te 25 lat połowa tego okresu - 12,5 roku - to było tymczasowe aresztowanie (...) w sytuacji, w której absolutnie sobie na to nie zasłużyłem - mówił dziennikarzom Bogucki po wyjściu z więzienia. Chodzi o aresztowanie w sprawie zabójstwa komendanta głównego policji, generała Marka Papały, w której były przedsiębiorca został uniewinniony.
Sąd uniewinnił Boguckiego także w sprawie szeregu przestępstw gospodarczych.
Walczy o rekompensatę
Mężczyzna domaga się teraz od Skarbu Państwa łącznie około 46 milionów złotych. Na tę kwotę składa się 34,5 miliona odszkodowania za areszt w sprawie gospodarczej (w związku z utraconą firmą), a także 11,8 miliona złotych zadośćuczynienia za niesłuszny areszt - w tym niespełna dziewięć milionów złotych za areszt związany ze sprawą zabójstwa generała Papały. Do tego dochodzą odsetki.
W piątek, 8 maja, przed Sądem Okręgowym w Krakowie rozpoczął się proces.
"Dziennik Gazeta Prawna" informował w kwietniu, że Ryszard Linard-Bogucki walczył wcześniej o rekompensatę za aresztowanie w obu sprawach, w których go uniewinniono, przed dwoma różnymi sądami. Sprawy zostały jednak połączone i przeniesione z Katowic do Krakowa.
Do zabójstwa "Pershinga" doszło w grudniu 1999 roku w Zakopanem - za tę zbrodnię Linard-Bogucki został skazany i odsiedział wyrok. W reportażu "Superwizjera" pojawiły się jednak kontrowersje dotyczące sposobu prowadzenia tej sprawy przez policję i prokuraturę. Zabójstwo komendanta głównego policji, generała Marka Papały, miało miejsce 25 czerwca 1998 roku w Warszawie. Do tej pory nie ustalono, kto odpowiada za jego śmierć.
Ryszard Linard-Bogucki. Kim jest?
Urodzony w 1969 roku Bogucki w latach 90. był znanym na Śląsku przedsiębiorcą zajmującym się m.in. handlem samochodami, w 1992 r. w Chorzowie otworzył salon sprzedaży luksusowych aut, był też sponsorem konkursu piękności. Niedługo później usłyszał pierwsze zarzuty - dotyczące oszustw i przywłaszczenia mienia. W areszcie poznał pochodzącego z Podbeskidzia Ryszarda N., ps. Rzeźnik (z którym po latach - według prawomocnego wyroku - dokonał zamachu na "Pershinga").
Kiedy Bogucki wyszedł na wolność i w procesie dotyczącym przestępstw gospodarczych odpowiadał z wolnej stopy, przestał pojawiać się na rozprawach. Wysłano za nim pierwszy list gończy. W 2000 r. katowicka prokuratura wysłała za nim międzynarodowy list gończy - z ustaleń śledztwa wynikało, że to Bogucki, wraz z "Rzeźnikiem", w grudniu 1999 r. w Zakopanem zastrzelił "Pershinga". W 2001 r. Boguckiego zatrzymano w Meksyku i wydano Polsce.
Według prokuratury, zamiar zabójstwa "Pershinga" zrodził się w październiku lub listopadzie 1999 roku. Motywem zbrodni miała być chęć awansu w hierarchii przestępczej. Bogucki w sprawie "Pershinga" został skazany w 2003 r. przez sąd w Nowym Sączu, wyrok 25 lat więzienia uprawomocnił się w 2004 r. Jak wynika z materiału dowodowego, udział w zamachu na "Peshinga" brali udział Bogucki, "Rzeźnik" i Adam K., ps. Dziadek, który później został świadkiem koronnym (zmarł w 2005 roku).
Ryszard N., odpowiadający w osobnym procesie, został później skazany na 25 lat więzienia. Za podżeganie do tej zbrodni na 10 lat więzienia skazano natomiast Mirosława D., pseud. Malizna.
Od 2003 roku Bogucki był także podejrzany o nakłanianie i współudział w zabójstwie szefa polskiej policji gen. Marka Papały, zastrzelonego w Warszawie 25 czerwca 1998 r. Takie same zarzuty postawiono w listopadzie 2005 r. domniemanemu szefowi gangu pruszkowskiego Andrzejowi Z., ps. Słowik. W lipcu 2013 r. warszawski sąd uniewinnił Boguckiego i "Słowika" od tych zarzutów. Sąd krytycznie ocenił wiele działań organów ścigania w sprawie, a dowody uznał za "kruche". Także tamten wyrok jest już prawomocny.
Zeznając w procesie "Rzeźnika", Bogucki mówił przed sądem, że został skazany za zabójstwo "Pershinga" po to, by można go było uwikłać w sprawę zabójstwa gen. Papały. Przekonywał, że w obu sprawach został fałszywie pomówiony. Konsekwentnie nie przyznaje się do zabicia "Pershinga". Uważa, że został za tę zbrodnię niesłusznie skazany i domagał się wznowienia postępowania tej sprawie, powołując się na nowe dowody, m.in. zeznania członków zespołu analitycznego z Komendy Głównej Policji. Sąd Najwyższy nie uwzględnił jednak wniosku o wznowienie sprawy zabicia Andrzeja K. Obrona zapowiadała skierowanie tej sprawy do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Bogucki mógł wyjść z więzienia już w 2022 r., kiedy Sąd Okręgowy w Częstochowie podjął decyzję o zwolnieniu go na trzy i pół roku przed terminem. Tamtą decyzję zaskarżyła częstochowska prokuratura i Sąd Apelacyjny w Katowicach podzielił jej stanowisko. Bogucki poinformował wówczas, że nie będzie się już ubiegał o przedterminowe zwolnienie.
"Odbędę karę 25 lat pozbawienia wolności w pełnym wymiarze. Można mi zabrać wszystko: majątek, rodzinę, wolność, ale nikt nie jest w stanie odebrać mi poczucia godności osobistej" - oświadczył wówczas.