Kropka nad i 

Cezary Tomczyk, Michał Kamiński

W ubiegłym tygodniu w gmachu Komendy Głównej Policji doszło do eksplozji. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przekazało, że stało się to "w pomieszczeniu sąsiadującym z gabinetem" komendanta Jarosława Szymczyka. "Eksplodował jeden z prezentów, które komendant otrzymał podczas swojej roboczej wizyty na Ukrainie w dn. 11-12 grudnia br., gdzie spotkał się z kierownictwami ukraińskiej policji i służby do spraw sytuacji nadzwyczajnych. Prezent był podarunkiem od jednego z szefów ukraińskich służb" - podał resort w komunikacie. Cezary Tomczyk (Koalicja Obywatelska) w programie "Kropka nad i" w TVN24 mówił, że "granat nie dokonał ogromnych zniszczeń i nikt nie zginął, tylko dlatego, że on nie zdążył się uzbroić". - Prawda jest taka i wszyscy specjaliści o tym mówią, że musiała zostać wyciągnięta zawleczka, naciśnięty spust i doszło do tego z winy komendanta - wyjaśnił. Pytany o to, czy słusznie poniósł za to konsekewncje ukraiński generał odpowiedział, że "od polskich służb należy oczekiwać, że wszelkie tego typu prezenty będą sprawdzone i prześwietlone, a komendant policji na swoim zapleczu w gabinecie nie będzie trzymał granatnika". - Komendant główny policji mówiąc o sobie, że jest ofiarą - ma racje. Powinien dodać, że jest ofiarą losu. Jak ktoś jest ofiarą losu, to nie powinna być komendantem. Przewożenie broni nielegalnie przez granicę jest przestępstwem. Jeżeli ktoś myśli, że to jest tuba i gra to może je przenieść, ale jeżeli żyje w świecie fantazji i uwielbia zabawki, to ma mnóstwo rzeczy w naszym kraju, którymi może się zajmować. Są przedszkola i place zabaw, ale jest komenda główna policji, gdzie osoby lubiąca bawieniem się zabawkami nie powinny znajdować zatrudnienia - dodał Michał Kamiński (wicemarszałek Senatu, PSL, Koalicja Polska).

20.12.2022
Długość: 21 min