W lutowych wyborach rządząca Partia Liberalno-Demokratyczna (PLD) obiecywała obniżkę podatku konsumpcyjnego do zera. Zmiana o siedem punktów procentowych - z 8 proc. na 1 proc. - wynika głównie z problemów technicznych, ponieważ dostosowanie kas sprzedawców wymagałoby zbyt dużo czasu.
Japonia chce obniżyć koszty
Obecny plan zakłada, że obok historycznej obniżki stawki państwo wypłaci rocznie 600 mld jenów (ok. 3,66 mld USD) w formie świadczeń pieniężnych dla osób o niższych dochodach, dzięki czemu - jak przekonuje rząd - obciążenie podatkowe przy zakupie żywności w efekcie spadnie do zera.
Szefowa rządu poleciła kierownictwu swojej partii przyspieszenie przygotowań, aby na początku sierpnia projekt został zatwierdzony przez gabinet. Jesienią odpowiednie ustawy trafią pod obrady parlamentu.
Choć Takaichi zadeklarowała, że program pochłaniający 10 bln jenów (około 230 mld złotych) w dwa lata zostanie sfinansowany bez emisji obligacji na pokrycie deficytu. Rząd nie wskazał jednak dotąd konkretnych źródeł dochodu.
Ekonomiści ostrzegają przed inflacją
Eksperci cytowani przez agencję Kyodo zwracają uwagę, że takie rozwiązanie może się przyczynić bardziej do zwiększenia inflacji niż wsparcia konsumentów.
- Obniżenie podatku konsumpcyjnego od żywności i napojów może spowodować spadek ich cen, ale te (zaoszczędzone) pieniądze, które ostatecznie zostaną wydane gdzie indziej, doprowadzą do wzrostu cen innych towarów – powiedział cytowany przez gazetę "Mainichi" Tomohisa Ishikawa, główny ekonomista w Japan Research Institute.
- W rezultacie uważam, że jest bardzo prawdopodobne, iż ogólny poziom cen i tak wzrośnie - dodał.
>>> Trzęsienie ziemi w Japonii. Rośnie liczba ofiar śmiertelnych. Trwa "prawdziwy wyścig z czasem"
Podatek konsumpcyjny w Japonii wprowadzono w 1989 r. Początkowo wynosił 3 proc., a do 2019 roku wzrósł do 10 proc., aby pokryć rosnące koszty ubezpieczeń społecznych starzejącego się społeczeństwa. Zmniejszona stawka 8 proc. obowiązuje obecnie na żywność i napoje.