- Kompletnie niezrozumiała blokada prezydenta uniemożliwiała nam obniżenie cen paliw - powiedział we wtorek premier.
Tusk odniósł się w ten sposób do decyzji prezydenta Karola Nawrockiego, który w lipcu ustawę o nadzwyczajnych zyskach koncernów paliwowych odesłał do Trybunału Konstytucyjnego. Wzrost cen ropy wywołany wojną USA z Iranem, a także wzrost cen paliw gotowych wywołanych ich niedoborem, pozwolił koncernom z branży rafineryjnej na uzyskanie ponadprzeciętnych marż. Jednym z efektów był drastyczny wzrost cen paliw na stacjach.
Podatek od nadzwyczajnych zysków wraca do Sejmu
Jak podkreślił premier, środki uzyskane przez nałożenie podatku na tak zwane ponadprzeciętne dochody firm paliwowych, czyli około 4 mld zł w 2026 roku, miałyby zostać przeznaczone na obniżenie cen paliw w detalu. - W każdym kryzysie paliwowym my wszyscy tracimy, a firmy paliwowe zyskują. Nie dlatego, że robią coś źle, tylko paliwo jest dużo droższe i siłą rzeczy zyski są większe. I te zyski mają charakter nadzwyczajny - tłumaczył Tusk.
Z raportów okresowych Orlenu wynika, że w pierwszym półroczu zysk netto firmy wyniósł 15,8 mld zł. O prawie 10 mld zł więcej niż w pierwszym półroczu 2025 roku.
>>> Prezydent "na zakładników wziął polskich kierowców"
Premier dodał, że ze względu na sytuację na Bliskim Wschodzie, ale również wojnę Rosji z Ukrainą "za chwilę będziemy mieli rzeczywiście rekordowe ceny, takie, o których nikt nie śnił w najgorszych snach". I wyraził nadzieję, że tym razem prezydent Nawrocki podpisze ustawę wprowadzającą nowy podatek. - Natychmiast po tym podpisie zrealizujemy kolejny wariant CPN - zapewnił premier zwracając się do prezydenta Nawrockiego.
Poprzednie wersje CPN, czyli Ceny Paliwa Niżej, obejmowały obniżenie stawki VAT oraz akcyzy na paliwa i ustanawianie maksymalnych cen paliw na każdy dzień trwania programu.
Śledztwo ujawnia straty Orlenu
Tusk odniósł się również do doniesień dziennika "Financial Times". Dziennik opisał szczegóły próby zakupu przez należącą do Orlenu spółkę OTS dużych ilości wenezuelskiej ropy, na której to próbie polski koncern stracił ok. 230 milionów dolarów (równowartość 865 mln zł). Transakcję ludzie Orlenu próbowali opłacić w kryptowalutach, do których dostęp miał być przekazywany na pendrive'ach dostarczanych pośrednikom w Wenezueli.
- Straty tylko w tej jednej sprawie, a śledztw toczy się kilka, ale tylko w tej jednej sprawie straty państwa polskiego to miliard sześćset milionów złotych. Jest tu wszystko co ostatnio wiąże się z PiS-em i politykami dzisiejszej opozycji: są brudne interesy na paliwie, są kryptowaluty - wymieniał premier.
Suma podawana przez Donalda Tuska, prawie dwukrotnie wyższa od 865 mln zł, o której wspomina "Financial Times", odnosi się do całości strat wygenerowanych przez OTS na handlu ropą podawanych przez zarząd Orlenu tuż po wybuchu afery wiosną 2024 roku. 865 mln zł to z kolei wartość zaliczek utraconych przez OTS w kontekście zakupu ropy w Wenezueli.
Tusk dodał, że rozmawiał dzisiaj z prokuratorem generalnym Waldemarem Żurkiem. Zaznaczył, że będzie go prosił o "możliwie pilne przedstawienie pełnych informacji" dotyczących śledztw w sprawie próby zakupu wenezuelskiej ropy.
- Teraz rozumiem te nerwowe zachowania niektórych urzędników prezydenckich i polityków PiSu. O wiele łatwiej dzisiaj zrozumieć ten strach widoczny od kilku dni. Bo wygląda na to, że zarówno w aferze Zondacrypto, gdzie prezydent zaangażował się ze swoim wetem i to bardzo konsekwentnie, tak jak i w tej aferze paliwowej na wielką skalę, możemy mieć do czynienia z siecią brudnych i bardzo groźnych interesów, która bardzo przerosła polityków PiSu zaangażowanych w te biznesy - podsumował Tusk.