W niedzielę doszło do serii rosyjskich ataków dronowych w pobliżu granicy z Polską. Jeden z nich uderzył w lokomotywę pociągu pasażerskiego relacji Kijów-Warszawa, który w chwili ataku znajdował się w odległości dwóch kilometrów od naszej granicy, jak przekazały ukraińskie koleje państwowe. Pociągiem nie podróżowali Polacy, a wszyscy pasażerowie zostali ewakuowani.
Według polskich władz drony trafiły również w stację benzynową i pociąg towarowy. Z kolei pociąg pasażerski z europejskimi dygnitarzami wracającymi z Kijowa zmuszony był zatrzymać się.
Ukraiński przewoźnik państwowy Ukrzaliznycia podkreślił w niedzielę, że atak nie był odosobnionym zdarzeniem, lecz elementem "systemowej operacji Rosji przeciwko sieci kolejowej".
Ukraiński minister o atakach
"Rosja kontynuuje swoje systematyczne ataki w celu zakłócenia logistyki na całej Ukrainie. Wczorajszej nocy kolejna lokomotywa została bezpośrednio trafiona w wyniku rosyjskiego uderzenia w infrastrukturę kolejową w pobliżu granicy polskiej w wołyńskim obwodzie Ukrainy" - wskazał we wpisie na platformie X szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha.
Jak wskazał, "od początku pełnoskalowej inwazji ponad 500 lokomotyw zostało uszkodzonych lub całkowicie zniszczonych w rosyjskich atakach - ponad połowa z nich tylko w tym roku".
Sybiha apeluje o wsparcie dla kolei
Polityk zaznaczył, że "w obliczu codziennych ataków" kolej stała się "kluczowym systemem dla gospodarczej i społecznej stabilności ukraińskiego narodu i miast".
"Aby utrzymać tę arterię życia w działaniu, Ukraina pilnie potrzebuje zamienników. Wzywamy wszystkich naszych partnerów do pilnego wsparcia nas w znalezieniu lokomotyw kompatybilnych ze standardem 1520 mm oraz w finansowaniu, aby przyspieszyć zakup nowych" - apelował.
Na specjalnej, pilnej odprawie w niedzielę wieczorem premier Donald Tusk podkreślił, że eskalacja działań Rosji staje się faktem, a jej przykłady są coraz bliżej polskiej granicy.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaznaczył wówczas, że ataki na infrastrukturę transportową i energetyczną na zachodzie Ukrainy są przeprowadzane celowo. Ukrzaliznycia dodała, że codzienne naloty na składy pasażerskie i towarowe wymuszają stałą zmianę tras pociągów, opóźnienia oraz organizowanie awaryjnej ewakuacji pasażerów.